Od Morza do Morza

Kolęda "po Kałmucku"


W roku 1993, kiedy to do Rostowa na moje miejsce trafili ojcowie Salezjanie a dokladniej ks. Edward Mackiewicz, glowny nacisk w mojej pracy trzeba było polozyc na punktach dojazdowych. Jakis czas mieszkalem w Taganrogu z nadzieja, ze odzyskam i odremontuje kosciol majacy prawi 200 lat. Marzylem, ze uda mi się zbudowac wspolnote w pieknym miescie Wolgodonsku lub w niedalekim porcie nad Morzem Azowskim dokad wozil mnie niegdys sasiad z Krasnodaru tzn. w Jejsku. Ku memu jednak zdziwieniu w tym czasie najwiecej sil poszlo na podroze do odleglej o 500 km egzotycznej, bo staro-mongolskiej Kalmucji.

I. MORZE AZOWSKIE

1. Kalmuckie katechezy

Slyszalem od Taganrogskich parafian, ze miejscowy prezydent tej niewielkiej Autonomicznej Republiki, mój rowiesnik Ilumzinow wybiera się do Watykanu. Już wczesniej na Msze sw. Przyjechali z tych okolic do Rostowa jacys panstwo Grabowieccy, którzy poprosili o chrzest dziecka. Byłem zaszokowany, bo nie zwyklem chrzcic nieznajomych, gdy jednak wyjasnili mi jak dlugo i daleko jechali i z jakim trudem odnalezli parafie, ktorej czlonkowie spotykaja się w: Galerii Sztuki Wspolczesnej...ochrzcilem dziecko a nawet polaczylem ich wezlem malzenskim choc nie uczeszczali na katechezy przedslubne!!! Postanowilem w sercu, ze jeszcze kiedys ich odwiedze i zaleglosci nadrobie.

Dlugo szukalem powod do takiej podrozy i wreszcie kiedy zblizala się do konca koleda w Taganrogu troszeczke podobna do wizyt duszpasterskich w Rostowie uznalem, ze Kalmucja nie może czekac dluzej.

Zanim opisze te podroz niezwykla kilka slow jednak poswiece moim parafianom dobroczyncom.

2. Ulubione miasto carow i carycy.

Miasto Taganrog to oczko w glowie Piotra Wielkiego i nie tylko. Marzyl on, by stolice imperium przeniesc nad Morze i po zburzeniu swietnego portu w Azowie zaczal po sasiedzku budowac port Taganrogski od zerawedle najnowoczesniejszych europejskich zasad i technologii. Slowo Tagan zdaje się osetynskie oznacza ogien, którym z wysokiego wzgorza miejscowe plemiona w przeszlosci ostrzegaly siebie przed niebezpieczenstwem palac ogniska i puszczajac dym nad Morze Azowskie.

Niestety po kilku latach Turcy odplacili carowi Piotrowi za zniszczenie Azowa. Postapili podobnie z Taganrogiem i mysl o stolicy na poludniu imperium trzeba było porzucic. "Konkurs na stolice" wygral Sankt Petersburg. Zrujnowany port Taganrogski od fundamentow na nowo zbudowala caryca Katarzyna.

Pokochal to miasto jeszcze jeden imperator. Aleksander Pierwszy często tutaj goscil a nawet zmarl i cialo jego wieziono do "polnocnej stolicy" przez kilka miesiecy, by pochowac wśród innych carskich "usypalnic". Jest owszem wersja, ze car swa smierc inscenizowal i udal się na Syberie pokutowac za wspoludzial w morderstwie cara Pawla swego ojca, dla nas jednak istotne ze był na tyle tolerancyjnym i religijnym czlowiekiem, ze projekt budowy kosciola w Taganrogu poparl. Starali się o to glownie kupcy wloscy zwani syndykami. Wedle ugody z wladzami panstwowymi sciany mieli wznosic kozacy na koszt panstwa a wystroj wnetrz wzieli na siebie obcokrajowcy. Te dane zdobylem dzieki klerykowi z Nowoczerkasska, który udal się do archiwum w Petersburgu i przywiozl stamtad wiarygodne kopie dokumentow. Wśród nich projekty wystroju wnetrz architekta wloskiego Rossini i sam dokument wystawiony przez Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych z wlasnorecznym podpisem cara i pamietnymi slowami BYĆ PO SIEMU tzn. Niechaj tak się stanie, czyli po prostu AMEN!

3. Genius loci

Wlochow w Taganrogu już nie zastalem, z wiadomych przyczyn...zrusyfikowali się lub wrocili z powrotem do ojczyzny. Pozostaly za to nazwy ulic i pomnik Garibaldiego, który w mlodosci szukal tu szczescia w biznesie ale widac nic nie wskoral i tez do Ojczyzny wrocil. W taganrogu rosl i studiowal mlody Czechow na rzut kamieniem od naszego kosciola. W tym samym gimnazjum był profesorem ojciec Dzierzynskiego i nie wykluczone, ze uczeszczal podobnie jak Garibaldi na nabozenstwa. Obslugiwali swiatynie kaplani Karmelici z Litewskiej Prowincji oraz wlosi Franciszkanie. W dokumentach zachowaly się dwa nazwiska: Serafim Hoffeld OCD, który poswiecil swiatynie w 1811 i spedzil tu lat 40 oraz Piotr de Vella OFM, który miał być wikariuszem ale jak to bywa na misjach, zyl oddzielnie i platal figle koledze karmelicie.

Miasto w chwili mego przyjazdu zachowalo wiele przymiotow z przeszlosci. Jakby zasnelo na czas jakis w swojej kupieckiej swietnosci. Zachowal się domek Czechowa i sklepik jego taty ze styliwym napisem dziewietnastowiecznym. Pozostaly ulice wedle stylu zachodniego Linie i Prospekty. Sowieckim reliktem nazwe tramwaje, które przez lat kilka jak w Odessie wozily ludzi bezplatnie. Reliktem wojennym nazwe lokomotywe stojaca przed starym dworcem kolejowym, o którym ludzie zartowali, ze to statni pociag który do miasta :"przywiozl kielbase".

Reliktem pierestrojki stal się stadion zamieniony na rynek zaraz obok wspomnianego dworca i ogromne tlumy handlarzy z Donbasu dzieki którym Taganrog stal się stolica kontrabandy i "turysci" z Zachodu nazywali się wtedy od imienia prezydenta Ukrainy"krawczukami". Można tam było dwa razy taniej kupic wszystko co tylko dusza zapragnie od zeszytow i zapalek az do

Przyrzadow gospodarstwa domowego lodowek i pralek. I wszystko to wieziono po dach pelnymi "elektryczkami" z Ilowajska, Doniecka i Mariupola. Ja sam podrozowalem przez trzy lata co niedziele pociagiem lub autobusem wiec ogladalem ten lud Bozy na codzien, który niedziele spedzal nie w Cerkwi i nie w kosciele a wlasnie "na rynku". To była najprawdziwsza pasja, sport i religia tych czasow.

Ciekawostka jest fakt, ze miasto Taganrog az do smierci Lenina nalezalo do Sowieckiej Ukrainy. Stalin jednak skorygowal granice na korzysc Rosji. Tak oto wedle kaprysu satrapy decydowaly się losy setek tysiecy i milionow.

W okresie industrializacji obwodu donieckiego wiele zakladow przemyslu ciezkiego rozmieszczono i w sasiedzkimTaganrogu. Zapoczatkowaly ten proces liberalne przepisy ostatnich carow dzieki, którym w te okolice przywedrowal z Zachodu belgijski, francuski i niemiecki kapital. Jeden z zakladow metalurgicznych w tym miescie, nie konserwowany latami , zawalil się na pracownikow wiele osob tragicznie zmarlo. W taganrogu produkowano samoloty wojskowe i male smieszne traktory z przyczepa "na nosie" czyli z przodu.

Moimi parafianami "zalozycielami byli glownie miejscowi Polacy i Ormianie. Aktywni tez byli choc nielicz\ni Assyryjczycy Jozef Czalabow, jego siostra Tamara i dzieci. Ich przodkowie emigrowali z Iraku do Gruzji a stamtad tak jak i Ormianie na Don i dalej do Rosji.

4. Jozef Asyryjczyk

Jozef zapraszal mnie często. W jego domu poznalem na nowo smak kaszy gryczanej z tzw. "Postnym Malsem", jak w Rosji nazywaja uroczyscie olej roslinny. Dowiedzialem się wieloe szczegolow z zycia tej przedziwnej diaspory rozmawiajacej w jezyku aramejskim czyli dialektem galilejczykow.

Jozef kustykal, miał typowa "syro-chaldejska" twarz z czarnym wasikiem i swiecaca lysina. Wyrazisty "chamicki" nos przez co czasami nazywano go pomylkowo Zydem, rozbrajajacy usmkiech. Troszke sapal na schodach, co przypisywalem lekkiej typowo blisko-wschodniej otylosci...okazalo się jednak, ze miał wade serca i umarl przed czasem wychodzac z pracy na laweczce przystanku tramwajowego, gdy tylko się dowiedzial, ze jest zwolniony z pracy w zakladzie w którym spedzil cale zycie. Parafia, ktorej był on nieproklamowanym lecz realnym symbolem do dzis z zalem wspomina go a dzieci i malzonka nie przestaja nadal do kosciola pilnie chodzic.

To on sluchal nocamiu audycji z Watykanu zawsze szczegolowo mi je opowiadal. To on pierwszy dowiedzial się o planach Prezydenta Kalmucji odwiedzic Papieza, duzo wczesniej niż o tym powiadomila miejscowa prasa.

5. Lewantyna z Charkowa

Lewantyna jedna z najwierniejszych i intrygujacych mnie parafianek. Mieszkala obok fabryki "Krasnyj Kotelszczyk" produkujacej kotly-piece ogrzewajace domy. Zdaje się miala odpowiednie wyksztalcenie inzyniera, lecz w tamtych czasach pracowala jako stroz nocny, co mnie bardzo razilo i ranilo. Nie przywyklem widziec ludzi wyksztalconych w skrajnej biedzie w wykonujacych "czarna robote". Owszem czytywalem w prasie radzieckiej, ze takie wypadki często zdarzaja się na zgnilym zachodzie, ale co innego czytac co innego ujrzec na wlasne oczy i pod nosem. Niestety w przyszlosci czekalo mnie wiele podobnych niespodzianek.

Dziwna to była koleda. Lewantyna swietnie znala ziola, jak czarodziejka czy przyslowiowa Baba Jaga. Pieknie wspominala swoja ojczyzne Ukraine i ze lzami skarzyla się na syna alkoholika. Ugoscila mnie miejscowa smacznie przyrzadzona ryba.

6. Parafianie z Bialorusi

Jeszcze dziwniejsze wspomnienia pozostawila na mnie koleda w domu oficera, który generalem nie zostal z powodu polskiego pochodzenia. Fakt koledy w jego domu zostal również dostrzezony przez "przelozonych". Mowiono mi, ze spec-sluzby zawitaly do nich "na kolede" po swiezych sladach, sprawdzajac co to za ludzie odwiedzaja "avia-konstruktora". Jego syn student szkoly kadeckiej musial podpisac dokument-deklaracje, ze "z obcokrajowcami spotykac się nie będzie". Wiecej razy niestety nie widzialem go na Mszy swietej.

7. Ormianie

W noworoczna noc zjawilem się w Taganrogu u Darbinianow. Pulchniutka i solidna pani domu pielegniarka zaprosila do siebie chudziutkiego tate Tikrana czyli tygrysa (tak się tlumaczy na polski to dziwne imie). Wystraszony staruszek przyjechal z Gruzji z diagnoza "rak tarczycy". Zal mi go było, moja mama miala ten sam problem i wiem od niej, ze nie lekko się leczy takie rzeczy. Corka prosila o Sakrament Chorych dla niego a także bym pomodlil się nad jej synem, również Tikranem u którego bez kontroli pracowal woreczek moczowy od dziecka. Problem z woreczkiem u wnuka Tikrana pozostal, natomiast dla dziadka Tikrana zadziwieni lekarze zmienili diagnoza ze zdziwieniem stwierdzili, ze nie ma na szyi zadnych guzow jakie stwierdzaly papiery przywiezione ze szpitala z Gruzji. Nie udalo mi się tym razem zapoznac jej meza, podoficera Alberta. Nastapila to w przyszlosci. Jeden z niewielu Ormian blondynow. Przystojny jak chlopiec, bystry i pracowity ale tez lekkomyslny - cyrkowiec.

Jeszcze jedna tu miałem parafianke z Gruzji. Amalia miala wielokroc "widzenia". Piekla dla mnie lawasz i przyprowadzala na Msze sw. Swoje liczne i mile dzieci. W domu u niej było bardzo skromnie, choc polaczone dwa mieszkania w bloku swiadczyly ze mezowi nie brakuje pieniedzy. Duzo czasu zabraly mi z nim dyskusje na tematy religijne i stwierdzilem ze czlowiek ma spora erudycje ale jak wielu kaukaskich biznesmenow prowadzil się jak poganin.

Niedawno dowiedzialem się o losach jeszcze jednej Ormianskiej rodziny z Taganroga. Mieszkali niedaleko wykupionej przeze mnie w 1997 roku posesji. Maz mojej parafianki zajmowal się budowa i sprzedarza prestizowych domkow. Wydaje się ze posiadali znaczna fortune choc nigdy nie chwalili się a raczej uskarzali na los wlasny i "nieudany los dzieci". Czasami wspierali parafie i podkreslali, ze czynia to przez szacunek do wujka z Batumi, który znal wiele jezykow pieknie fotografowal ichoc się z tym nie obnosil i nie miał nigdy parafii, był jednak katolickim kaplanem. W domu tych ludzi obecnie mieszkaja siostry zakonne a gdy spytalem co się z nimi stalo. Mafia zabila oboje, powiedziano mi krotko.

8. Pan Graszczenko

Zaprosil mnie również pan Graszczenko rodem z Jenakiewo - prawoslawny czlowiek, który w czasie wojny "zakochal się" we wloskich zolnierzach okupantach. Nauczyl się mowic i spiewac po wlosku i ta dziecieca fascynacja pozostala u niego na zawsze. To on mnie poznajomil pozniej z miejscowymi prawoslawnymi ksiezmi i pokazal grob starca Pawla, najbardziej znanej postaci 19 wieku, troszeczke okrutnego i "urodziwego" czlowieka, który zdobyl sobie powszechny autorytet i sympatie.

Wielokroc kiedy tylkow parafii zjawiali się obcokrajowcy zjawial się tez i Pan Graszczenko aby zaspiewac im jakas arie. Mam wrazenie, ze nigdy nie przestal xczuc się prawoslawnym choc stopniowo stracilismy poczucie ze jest to ktos obcy. Przyjal w naszej parafii Sakrament Malzenstwa, spowiadal się i zawsze do siebie na kolede zapraszal.

9. Farmaceuta

Sergiej był nierowny. Pojawial się i znikal. Mieszkal katem u mamy i chyba nie był do konca przekonany czy robi slusznie poswiecajac swoje mieszkanie na poddaszu. Podobnie jak Pan Graszczenko trafil do kosciola jako ekscentryk. Jak mawiano szeptem w parafii miał pochodzenie zydowskie tym niemniej z czasem"wzroslal", odwiedzil Polske na Kongresie Eucharystycznym gdzie mogl się spotkac z papiezem i nawet zgodzil się kierowac miejscowym oddzialem Karitasu.

Znalem go jeszcze z czasow Rostowskich - 80km przyjezdzal na Msze sw. Do Teatru Lalek i on wlasnie jako pierwszy poinformowal mnie o istnieniu budynku koscielnego w jego rodzinnym Taganrogu.

10. "Czeczency"

Koledowalem tez u pewnej rodziny, która dlugie lata spedzila w miescie Grozny w Czeczenskiej stolicy. Wlodzimierz Ukrainiec, stracil jedno oko na wojnie w Afganistanie, potem doprawil się przy likwidacji Czernobyla, gdy w Groznym zaczynalo być goraco nie ryzykowal po raz trzeci, wyjechal do Taganroga.

II. MORZE KASPIJSKIE

Tak wiec w przeddzien podrozy do Kalmucji odprawialem z rana w Batajsku u siost Misjonarek i było prorocze dla mnie czytanie sw. Pawla o tym jak snil mu się pewien Macedonczyk proszac, by Pawel przybyl do jego kraju. Nawiasem mowiac i ja miałem podobny sen przed wyjazdem na Sachalin. To mialo nastapic dopiero w 1999 roku a tymczasem po raz pierwszy miałem zetknac się twarza w twarz z najbardziej europejskimi azjatami....

Opowiesc o tym jak Pawel wybieral się do Macedonii utwierdzila mnie w szalonym zamiarze, by odwiedzic staro-mongolska spolecznosc "ojratow", bez gwarancji ze spotkam tam chocby jednego katolika.

1. Odwiedziny u Ministra

Ponieważ nie znalem tam nikogo rozpoczalem kolede od budynku Wladz Republiki.

Tupetu po calonocnej podrozy mi nie braklo, apetyt na przygody był wielki. Miałem ze soba kilka sztuk rozanca i pare ksiazek o Fatimie.

Prezydenta Ilumzinowa nie zastalemk ale skierowano mnie do Ministra ds. Religii. Ku memu zdziwieniu taki urzad istnial w tej "buddyjskiej Republice".

Minister przyjal mnie zyczliwie i z zaciekawieniem. Kolorytu jego azjatyckiej fizjonomi i skoznym oczom dodawal "zezowaty" wzrok. Bardzo pomocny w tym stylu uprawiania polityki jaki dostrzeglem golym okiem obcujac przez dwa lata z tym njiezwyklym narodem. Kalmucy jak i Koreanczycy sa rozbrajajaco szczerzy i zyczliwi ale w tej taktyce kryje się tez podstep. W miare jak ty sam widzac te otwartosc stajesz się rozbrajajaco otwartym nagle cos się zamyka i twój tzw. "Przyjaciel" obmysliwszy taktyke ataku zadaje cios lekko popychajac cie w tym kierunku w którym najwygodniej azjacie toczyc z toba boj. Taktyka w stosunku do katolikow w tej Republice zawsze była podobna. Tolerowano i reklamowano wszystko cosmy planowali robic i robili ale tez skrzetnie wykorzystywano nas w rozgrywkach w "nazbyt silnym" na wzglad buddyjskich kalmykow kosciolem Prawoslawnym. Prawoslawni wykazali w tej grze jeszcze wieksza pomyslowosc. Miejscowy mnich Prawoslawny, po kalmucku goscinny i mily wykorzystal moja nadaktywnosc, by dla swych 7 parafii w dekanacie uzyskac status Diecezji i samemu zdobyc tytul Biskupa, jakiego w tych okolicach nigdy nie istnialo. O naszych trzech malutkich wspolnotach miał się wyrazic w przyszlosci na miejscowym kanale telewizyjnym nowo upieczony Biskup, ze nasza obecnosc na Kalmuckiej ziemii, to �"wystrzal w przyszlosc�". No coz Bog zaplac! Prawda rodzi się w sporze i tam gdzie się dwu bije tam obowiazkowo wygra trzeci. Ta trzecia strona byli niekoniecznie Buddysci. Zdaje mi się ze spor ten był na reke i Adwentystom nadzwyczaj preznym w okolicy, Baptystom i Mormonom. 20 % mieszkancow Kalmucji to Muzulmanie Dagestanczycy. Ta ilosc roznych wyznan w malutkim 100 tysiecznym miescie Eliscie i niewielkiej bo 300 tysiecznej Republice daje odpowiedz na pytanie "komu było potrzebne ministerstwo do spraw religii" i czemu Prezydent jezdzil do Watykanu.

Tymczasem trwalo moje "mile spotkanie" w ministerstwie. Wlasnie tam się dowiedzialem, ze owszem jest jeden Kalmuk katolik i nawet otrzymalem jego adres. Rewelacyjna była wiadomosc o duzych skupiskach niemieckich w dwu zachodnich rejonach Kalmucji i az zdziwilem się jak zgodnie obaj panowie minister i monach Zosima zachecali mnie bym tam sobie na Zachodzie Kalmucji organizowal parafie dla Niemcow. Mnie jednak intuicja podpowiadala ze w samej Eliscie, która spodobala mi się niezmiernie tez znajdzie się praca dla mnie.

2. Koleda w Mass-Mediach

Minister radzil mi jeszcze, bym koniecznie odwiedzil Buddystow i prawoslawnego ksiedza.

Owszem, zrobilem to wszystko lecz najwazniejsze dla mnie było spotkanie z dziennikarzami i ono było rzeczywiscie mile i skuteczne.

Pojawil się dosc solidny artykul o moim pobycie w Eliscie i planach a także ogloszenie, ze znowu przyjade w lutym a dokladnie 14-go lutego o 9.00 i ze będę czekal na Katolikow na glownym Placu przy Bialym Domu, obok pomnika Lenina.

Tak oto dobiegla konca moja koleda AD 1994, która rozpoczalem w Taganrogu a zakonczylem w Kalmucji.

Przypomne dla scislosci, ze Taganrog lezy nad Morzem Azowskim a Kalmucja nad Morzem Kaspijskim. Caly ten wielki stepowy obszar od Morza do Morza obslugiwal jeden kaplan wloczykij autor danej opowiesci.

Najblizszy sasiad koledowal w Astrachaniu inny w Kabardino Balkarii, kolejny w Stawropolskim Kraju, trzech innych sasiadow w Krasnodarskim Kraju, Salezjanin w Rostowie i Chrystusowiec Jaroslaw Gizycki, na Ukrainie w Doniecku i okolicach.

Miałem wtedy niespelna 30 lat. Najlepszy wiek, by rozpoczynac Boze Dziela: latac pod niebiosy i chodzic po wodzie!

Rys historyczno-geograficzny

Kalmucja-Autonomiczna Republika w skladzie Rosyjskiej Federacji.

Czesc narodu mongolskiego tzw. "Ojraci" tzn. "Ostatki" wielkiego imperium mongolskiego.

Jedyny narod europejski wyznajacy Buddyzm Lamaicki tzn. Tybecki.

W 17 wieku osiedlili się nad Ujsciem Wolgi tzn. miedzy Saratowem i Astrachaniem stopniowo przesuwali się jako lud koczowniczy hodujacy owce i wielblady na stepowe pastwiska na poludniowy Zachod Guberni Astrachanskiej na Zachodni brzeg Morza Kaspijskiego.

Sa swiadectwa z 18 wieku o tym, ze niektorzy z nich na skutek dzialalnosci misjonarzy katolickich przyjeli chrzescijanstwo i stali się parafianami astrachanskiej wspolnoty. Inni na terenie Guberni Wojska Donieckiego przyjmowali Prawoslawie. Zawsze byli lojalni wobec Rosyjskiego Imperium i często tworzyli wlasne oddzialy w ramach Kozackich wojsk. W 1943 roku posadzeni jednak o kolaboracje z Niemcami wywiezieni do Azji mniejszej gdzie czesciowo zatracili jezyk i tradycje. Po smierci Stalina powrocili do tradycyjnych miejsc zamieszkania, czesc z nich do dzis pozostaje na terenie Kazachstanu inni osiedlili się w Chinach. Grupka Kalmykow mieszka na emigracji w USA.

Najbardziej pokrewny lud Buriacki zamieszkuje w okolicach Bajkalu w Buriackiej Autonomicznej Republice ze stolica w Ulan-Ude gdzie istnieje Centrum Ksztalcenia Mnichow Buddyjskich. Czesc Buriatow mieszka w Aginskim Autonomicznym Okregu na terenie Czitinskiego Obwodu i jeszcze w Irkuckim Okregu.

Najslynniejszy epos Kalmucki Dzungar powstal w XVII wieku.

Stolica Kalmucji: Elista.

Prezydent Kalmucji: Kirsan Iljumzinow.

 

ks. Jaroslaw Wisniewski

14 lutego 2005, Makiejewka, Donbas, Ukraina

Losowe / Random

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com