VI. DUMKI WOŁYŃSKIE

 

1. Łuck

 

Diecezja na Wołyniu kieruje ks. Bp. Marcjan Trofimiak.

Gdy został wyświecony w latach 70-tych był tutaj jedynym Kaplanem. Powolutku liczba kleru rosła i w chwili obecnej jest to świetnie funkcjonujący mechanizm. Z powodu rzezi wołyńskiej wiele kościołów zniszczono, wiele parafii się wyludniło ale na ile mi wiadomo lwia część kościołów funkcjonuje.

Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy. Na krwi wygnanych męczenników rodzą się nowi chrześcijanie i rzecz ciekawa, katolicyzm rzymskiego obrządku się ukrainizuje. Ludzie polskiego pochodzenia przestali akcentować swoja polskość. Zasymilowali się w jakiejś mierze ale zachowali i przekazują  wiarę młodym. Ich pochodzenia im nikt nie odbierze a głoszenie kościoła, które było ograniczone z powodu bariery językowej jest ułatwione.

Wołyń co trzeba pamiętać była aktywnie rusyfikowana a w latach 40-tych 19 wieku wyrugowano Kościół Unicki. Mamy  wiec w chwili obecnej dominacje Prawosławia, które w kwestiach misyjnych nadal. Znajduje się w letargu. Odzyskanie dla kościoła tych unickich niegdyś dusz to proces, który się dokonuje w sposób naturalny. Atrakcyjność kościoła jest niezaprzeczalna i prawosławni nie konkurują z nami. Na Wołyniu w chwili obecnej szerzy się w sposób przyspieszony protestantyzajca. Zdarza się, ze kościoły łacińskie władze miejscowe za łapówki przekazują im właśnie.

Warto wiec wspierać i modlić się za kościół na Wołyniu. Kościół, który miał tyle świetnych pasterzy i świętych. Tutaj działa założyciel Jozefitek. Tu powstał zakon sióstr Terezjanek dzięki staraniom biskupa Szelążka. Tutaj również pracował i uświęcał się pochodzący z Rabki ksiądz Władysław Bukowiński, stad tez trafił na zsyłkę do Karagandy.

 

2. Ostróg

 

Ostróg jest dziś małym miasteczkiem ale nie przestał być symbolem.

Jest nadal. ostoja Prawosławia ale tez dzięki osobowości księdza Witolda Kowaliwa i jego oddaniu rośnie autorytet kościoła i to głównie poprzez Akademie Ostrogska, na której studiować przyjeżdża młodzież z całego kraju.

Ksiądz Witold wykłada na Akademii i kieruje wydawnictwem.

Byłem pewnego dnia późnym wieczorem w okolicach Ostroga wiec próbowałem się dostukać. Głucha kucharka nie słyszała jak pies szczękał wiec przenocowałem w kotłowni. Nazajutrz obejrzałem te plebanie, która z jednej strony była świadectwem ubóstwa z drugiej benedyktyńskiej pracy. W centrum plebanii na stole który zwykle śluzy dla odpustowej uczty stały kilkupiętrowe stosy książek starych i nowych. Widać było ze nie leżą sobie tak po prostu. Jasne było ze gospodarz z nich korzysta.

 

3. Równe

 

Równe widziałem y okien autobusu.

Był wieczór ale sylwetkę długiej świątyni widziałem dokładnie jak na dłoni. Nawet udało mi się pogadać przez telefon z proboszczem.

Poprzednie uwagi o protestantyzacji Wołynia mogę tylko potwierdzić na podstawie swych wspomnień z Rosji.

Jeden z najbardziej dynamicznych zielonoświątkowców jakiego spotkałem w swym życiu. Biskup zarządzający ponad 20-ma wspólnotami na Kamczatce i Wyspach Komandorskich pochodził właśnie z Równego. Nazywał się Paprocki i miał pochodzenie polskie o czym mówił z duma i nostalgia. Był mi na tyle życzliwy, ze pomógł mi logistycznie przy rejestrowaniu parafii w Pietropawłowsku ale odmówił gdy prosiłem o pomoc na Wyspach Komandorskich.

Motywował to bardzo krotko i jasno. Podobno mój imiennik prawosławny proboszcz z Kamczatki poprosil o podobna pomoc a potem występując w ich wspólnocie i w ich zborze strofował ludność za to, ze mając prawosławne korzenie przeszła na protestantyzm. Brak taktu rażący. Może pop nie był Az tak bezczelny ale cos musiało jednak być skoro z takim bólem ten człowiek mi to wyznał. Nasze relacje ekumeniczne na Wschodzie jeszcze długie lata będą napiętnowane tego rodzaju nieporozumieniami.

Dodam, ze jedna rodzina ze wspólnoty Paprockiego odwiedzała mnie czasem. Ci ludzie pochodzili z Krymu i ich syn wstąpił do katolickiego seminarium u Franciszkanów Łagiewnickich w Polsce. Może i to jakoś wpływało na Paprockiego deprymująco. Jedno jest pewne, ze bez Ukraińców Zycie religijne w Rosji byłoby bardzo ubogie. Chodzi głównie o Ukraińców z Zachodnich obwodów, w tym z Wołyni również.

 

4. Nowogród Wołyński

 

Nowogród Wołyński leży gdzieś na pograniczu Wołyni z Polesiem i administracyjnie to już obwód Żytomierski.

To ziemia bogata w powołania. Pracują tutaj siostry z pewnego niewielkiego zgromadzenia Bożego Ciała, które objęły placówkę w Ługańsku.

Nigdy nie odwiedzałem tego miasteczka ale znam je z opowieści moich parafian na Donbasie. Głównie mówiły mi o nim pochodzące stamtąd trzy siostry w Torezie Zosia, Antosia i Wincenta. Odwiedzał je kiedyś i był również u mnie neoprezbiter z Nowogrodu ksiądz Wiktor.

 

5. Włodzimierz Wołyński

 

Podobnie jak Halicz to było niegdyś wielkie miasto książęce.

Do dziś gdy się podróżuje jakiś dreszcz emocji przebiega po plecach. Odwiedzałem Włodzimierz tylko raz z ks. Edwardem salezjaninem.

Austriacy nazywali tę prowincję od nazwy miasta: Lodomeria.

Losowe / Random

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com