KAUKAZ Z BOKU WIDZIANY

 

1. Humor

 

Kapral sklerotyk

 

Rosyjski podoficer miał sklerozę i po raz kolejny wydał rozkaz:

Szeregowy dwa tysiące dwadzieścia wystąp!

Sfatygowany i zdołowany chłopak wystąpił z szeregu:

Melduję posłusznie panie kapralu, że jestem Gruzinem i moje nazwisko jest ZOZO, a nie numer 2020.

 

Jak wszyscy

 

Zaraz na początku swego pobytu usłyszałem żart o studencie, który przyjechał do Rosji z Gruzji. Jego bogaci rodzice, którzy mieli plantację mandarynek kupili mu dom i samochód, żeby żył wygodnie i nie chodził na wykłady pieszo. Za jakiś czas tato dzwoni do synka i pyta:

jak ci się wiedzie synku?

wszystko dobrze tato, tylko mi się nie podoba, że wszyscy koledzy jeżdżą na studia autobusem a ja na samochodzie

nie przejmuj się synku, my sprzedamy kolejny wagon mandarynek i kupimy ci autobus .

Za jakiś czas tato znowu dzwoni do synka i pyta jak mu się żyje.

Syn odpowiada zmartwiony:

Tato wszyscy studenci mieszkają w akademikach a ja w swoim domu

nie martw się synku, sprzedamy jeszcze wagon mandarynek i kupimy ci cały akademik!

 

 

Wanik niet!

 

Pewien Gruzin wyjechał do USA na emigrację. Kiedy ktoś z jego krewnych o imieniu Wanik zmarł, to cała rodzina długo debatowała jakiej treści telegram wysłać do USA, żeby nie było drogo. Ustalili, że napiszą:

Wanik niet - uznali, że krewniak wszystko zrozumie.

Ten owszem zrozumiał i choć się wzbogacił na emigracji to pozostał w swej naturze taki sam skąpy jak krewniacy w Gruzji. Trzeba było przyjechać na pogrzeb lub przynajmniej wysłać kondolencje. Uznał, że oczywiście te drugie wyjście będzie słuszniejsze.  Na poczcie jednak jego rozum zetknął się z tym samym dylematem: jak napisać, żeby było tanio i solidnie. Napisał więc jedno zaczarowane słowo, które po gruzińsku bardzo wiele znaczy ale i Polak by zrozumiał. Wysłał on kondolencje treści: waj!

 

Całkiem sam

 

Pewien bardzo smutny Gruzin, który był wdowcem siedząc w domu w czterech ścianach rozczulał się nad sobą powtarzając bardzo prawdziwe słowa dotyczące samotności:

całkiem sam, całkiem sam. Ponieważ jednak Gruzini to naród, który nie lubi się długo smucić Gruzin powtarzając te smętne słowa podchwycił pewną melodię do nich i ni stąd ni z owąd zaczął jak dżygit podskakiwać i tańczyć.

Piosenka z tekstem: całkiem sam rozweseliła mu duszę i już nie był taki smętny tego wieczoru.

 

Awaz

 

Pewien Rosjanin przedstawił się nieznanemu Gruzinowi pytając o jego imię.

Dialog w oryginale brzmiał tak: mienia zwat Piotr a was kak zwat.

W odpowiedzi usłyszał: AWAZ

Rosjanin nie pojął gry słów, bo zdało mu się że Gruzin nie dosłyszał i powtórnie pyta o imię Rosjanina. Odpowiada więc:

Piotr i pyta powtórnie: a was?(kak zwat).

Po raz kolejny usłyszał:

Awaz i tak w nieskończoność.

Swego czasu Piotr Fronczewski próbował z Pszoniakiem rozegrać ten żart na scenie w języku polskim jednak nie brzmi to tak śmiesznie jak po rosyjsku. Myślę jednak, że dzięki temu starsze pokolenie Polaków powinno znać ten żart.

 

On nie siedział

 

Dla zilustrowania pewnych antagonizmów kaukaskich służy dobrze żart o trzech narodach i ich zwyczajach.

Do pewnego miasta gdzie mieszkało sporo Ormian przyjechał ich biedny krewny czy po  prostu rodak. Zorientowawszy się w sytuacji ziomkowie z sąsiedztwa zdecydowali:

ty masz sklepik, ja mam sklepik, zróbmy zrzutkę, niech i on sobie sklepik urządzi i zarabia na życie

Do innego miasta gdzie mieszkało sporo Żydów przyjechał biedny żydek i dwoje sąsiadów zebrało się na naradę, oni też mieli pochodzenie żydowskie i tak mówili jeden do drugiego:

ty masz bank i ja mam bank, zróbmy zrzutkę i kupmy mały bank dla niego, niech sobie zarabia na chleb.

W trzecim miasteczku było sporo Rosjan, przybył do miasta nowy człowiek i dwu sąsiadów zebrało się na naradę: ty siedziałeś w ciupie, ja siedziałem w ciupie, chodź pomóżmy człowiekowi, żeby i on posiedział jakiś czas.

 

Trzej Ormianie

 

Trzej Ormianie w Rossoszu, to opowieść, którą często cytuję, bo ją bardzo lubię.

Zdarzyło się to w Rossoszu pod Woroneżem. Dwoje Ormian poszło o zakład czy ja jestem ruski czy Ormianin właśnie. Towarzysząca im kobieta jako świadek sporu i rozjemca podeszła do mnie i zapytała wprost grzecznie przepraszając.

Powiedziałem, żeby ogłosiła remis, bo ni to ani tamto, ja jestem Polak, tak brzmiała odpowiedz. Ponieważ takich sytuacji było sporo coraz częściej zaczynam rozważać skąd ta egzotyczna maska. Czy Pan Bóg mnie tak na misje przygotował czy rzeczywiście ktoś z przodków pochodził z Kaukazu.

 

Serb, Osetyjczyk, Gruzin

 

Innym razem proboszcz z Nowoczerkaska o. Borys, do którego miałem ważną sprawę zanim zapytał jak mam na imię i o co mi chodzi palnął: czy ty czasem nie jesteś z Serbii?. Troszkę wcześniej jacyś robotnicy twierdzili, że wyglądam jak Bułgar.

Wszystko to było w miarę bezpieczne. Nagorzej się miałem w Gruzji gdzie trwał konflikt między Osetyjczykami i Gruzinami. Przekraczając punkt kontrolny musiałem Osetyjczykom długo udowadniać, że nie jestem Gruzinem, dobrze, że był dzień i ci byli w dobry humorze. Innym razem do podejrzanych na Kaukazie strzela się po prostu bez pytania.

 

Czeczeniec

 

On nie jest Czeczeńcem krzyczała zniecierpliwiona siostra Teresa, gdy na początku kampanii czeczeńskiej w 1994-m roku sprawdzano moje dokumenty po kilka razy na  dzień. Nic nie pomagała sutanna ani protesty siostry. Gęsta, czarna broda to dla Rosjan znak, że jakiś muzułmanin dał przysięgę, że będzie się mścić za śmierć kogoś bliskiego.

 

Aktorzy

 

Ostatnia śmieszna scena jaka mi przychodzi z tych czasów na pamięć dotyczy Bożego narodzenia w Rostowie. Wieźliśmy na dużym arkuszu tektury obraz bożonarodzeniowy ze żłóbkiem. Mieliśmy spóźnienie wiec łapaliśmy co się da. Pewien stary autobusik zatrzymał się i grzecznie dowiózł nas do celu. Gdy już byliśmy na miejscu, kierowca nie skrywał rozczarowania. On myślał, że my jesteśmy z klasztoru a wyszło na to, ze To są aktorzy. Msza święta była zaplanowana jak zwykle w Teatrze a tłumaczyć dziadkowi szczegóły nie mieliśmy czasu.

 

2. Folklor

 

Na Kaukazie mieszka wielu Ormian, Gruzinów i Azerów. Wszyscy są różni ale na pierwszy rzut oka bardzo podobni i egzotyczni. Są wąsaci, długonosi i porywczy. Mają gęste czarne włosy i zarost twarzy ale szybko łysieją i wydają się przedwcześnie starzy. Bez względu na pory roku lubią wysokie czapki. Lubią też kubraczki z szerokimi plecami. Strój dżygita tym się charakteryzuje, że podobnie jak u kozaków i u sarmatów rękawek jest rozcięty, przewrócony i podkasany. Ładnie to wygląda gdy śmiga podczas tańca. Kobiety nawet w środowisku rosyjskim mają niewiele do powiedzenia. Siedzą w domu i wychowują dzieci. W obecności mężczyzn są małomówne ale mają własny świat i wielokroć widziałem je w parafii w pełni energii i inicjatywy. Lubią bez względu na wiek splatać długie warkocze, noszą sporo biżuterii.

Kobiety wolą natomiast ubrania w czarny deseń, mężczyźni wolą biel, zwłaszcza młodzi i zwłaszcza latem.

 

3. Język

 

W nazwach miast, rzek i gór dominuje język Oseciński. Rzeka Don po osecińsku znaczy woda. Są tu w użyciu liczne dialekty tatarskie. Do dialektów tureckich należy język azerski. Gruziński jest izolowany i niepodobny do innych natomiast ormiański podobnie jak perski jest językiem indoeuropejskim. Kozacy mówią dialektem ukraińskim.

Rosjanie też mówią z silnym akcentem południowym z dominantą na literę g, wymawianą jak h. Tak wymawiał między innymi pochodzący z tych stron Michał Gorbaczow.

 

4. Historia

 

Kaukaz to  okolice gdzie wedle tradycji głosili Chrystusa Apostołowie Szymon i Juda Tadeusz. Chrześcijaństwo dotarło tu wcześnie, bo to okolice silnych wpływów perskich ale też Armenia była wielkim mocarstwem i już w 300-m roku chrześcijaństwo stało się religią państwową. Tereny te długi czas wspólnie z Krymem należały do Kaganatu Chazarskiego, potem tu była Złota Orda, jakiś czas Kaukazem zarządzał Tamerlan. Dopiero za jego czasów zaczął tu docierać islam. Na zmianę  przyszło imperium Osmańskie, które poddało pod swe wpływy okolice Morza Czarnego i Azowskiego, wybrzeże natomiast Morza kaspijskiego należał do Persji.

Najpierw od Persji odpadł Dagestan potem w 1808-m roku za pomoc w wojnie z Turkami Persowie oddali Rosjanom Baku. W tym samym czasie Gruzini sami poprosili o obronę przed Turkami ale zamiast pomocy w odzyskaniu niepodległości zostali zniewoleni na ponad 200 lat. Jeden z ostatnich książąt Tyflisu i jego krewni zostali osadzeni w Moskwie na Krasnej Presnie, gdzie zbudowali swoją cerkiew i mieli pewne przywileje. Do dziś okolice dworca białoruskiego nazywają się gruziński wał, dwie inne ulice tam gdzie znajduje się kościół katolicki nazywają się Mała i Duża Gruzińska.

Po Rewolucji na jakiś czas Azerowie, Gruzini i Ormianie ogłosili niepodległość ale w 1924-m roku po śmierci Lenina wszystkie te wolne republiki włączono dobrowolnie w skład ZSRR. Zwykle nazywa się je zakaukaskimi. Kaukaz właściwy, czyli północny to siedem autonomicznych republik, dwa kraje i jeden obwód. Są to w kolejności: Adygeja, Dagestan, Czeczenia, Czerkiesja, Kabardino - Bałkaria, Kałmucja , Osetia Północna, , Krasnodarski i Stawropolski Kraj, Obwód Rostowski dawniej nazywany Obwodem Wojska Dońskiego czyli Kozacki.

Moja działalność duszpasterska i misyjna obejmowała głownie Kałmucję, Krasnodarski Kraj(Leningradskaja Kuszczowka i Stepnoje) i Obwód Rostowski. W pozostałych republikach za wyjątkiem Dagestanu, Czeczeni i Czerkiesji bywałem wielokroć przejazdem lub w gościnie stąd moja opowieść ma charakter osobisty.

Obwód Kozacki, w którym najdłużej przebywałem to praktycznie rzecz biorąc ostatki rozbitej przez Katarzynę Siczy Kozackiej. Ci którzy tak bardzo pragnęli niepodległości względem Polski i z nadzieją patrzyli na Rosję nie tylko stracili niepodległość ale też zostali deportowani ze swej ojczyzny na zawsze. Ich nową ojczyzną stał się głównie Stawropolski Kraj i Krasnodarski. Nad Donem Kozacy byli zawsze więc się uważa, że to bardziej lojalni wobec Rosji ludzie. Tym nie mniej wielu Kozaków stawiało opór rewolucji. Opisuje to dokładnie Szołochow w genialnej powieści Cichy Don pokazując rozłam i likwidację kozaczyzny.

Po pierestrojce wielu kozaków w rubryce narodowość pisało kozak albo Ukrainiec. Stworzenie jednak takiego narodu napotkało na niezrozumienie i zdecydowany opór. Oczekiwanych swobód i autonomii Rostowski obwód nie zyskał. Jedyne co odróżnia region od innych rosyjskich obwodów to zatrzęsienie ludności pochodzenia kaukaskiego na równi z kozakami. Te dwa żywioły są mocno zantagonizowane. Dla wzmocnienia żywiołu kozackiego podjęto decyzję, że każdy kolejny Ataman Wojska Dońskiego będzie miał tytuł wice-gubernatora. Takich regulacji prawnych nie posiada żaden kraj w Rosji.

Katolicki żywioł nad Donem to głownie Włosi w Taganrogu, kolonie niemieckie, których sporo było na Kubaniu zwłaszcza w okolicach Ust-Łabińska ale również pod Rostowem i Nowoczerkaskiem. Polacy napłynęli w okresie I- szej wojny Światowej i to im Rostów zawdzięcza Uniwersytet a Nowoczerkaska Politechnikę. W ostatnim czasie rośnie w siłę diaspora Ormian katolików, tzw. Franków, którzy stanowią rdzeń parafii w Soczi, Tuapse, Łazarewskoj, Adlerze, Leningradzkiej, Taganrogu, Nowoczerkasku i w Rostowie.

 

5. Tabu

 

Dymitr Samozwaniec

 

Od czasów tzw. Smuty czyli anarchii w Rosji jaka powstała na skutek rządów aż trzech Dymitrów Samozwańców, Którzy byli jakoby przybyszami z Polski, istnieje wielka apatia i brak akceptacji wszystkiego co polskie w Rosji. Oliwy do ognia dolewa sposób w jaki rosyjscy historycy i pisarze odnieśli się do swej klęski pod Kłuszynem w 1610-m roku. W rezultacie niesamowitej antykatolickiej agitacji jaką podjął kler prawosławny i kozacy w odpowiedzi na Unię Brzeską istnieje napięcie w relacjach polsko-rosyjskich, które w czasach zaborów zwielokrotniło się i osiągnęło apogeum 17-go września 1939-go  roku. Naprawdę nie wiem co takiego mogłoby się wydarzyć w relacjach polsko-rosyjskich, żeby te 400-letnie zaszłości usunąć z serc.

Jest to tabu rzadko poruszane ale ja go omijać i przemilczać nie chcę.

Ciekawa rzecz, że w danym wypadku temat roku 1610-12-go w Rosji jest popularny a pozostaje Tabu w Polsce. Dość sprytnie temat zaprezentował w filmie pt. 1612 reżyser Michałkow. Stylistyka filmu i nawet dobór aktorów w tym również z Polski jest próbą polemiki z sienkiewiczowskim obrazem Ogniem i Mieczem. Dyskusja na trudne tematy więc trwa, na razie w światku artystycznym. Oby jednak na tym nie poprzestano.

 

Susanin

 

W kontekście opisanych wyżej wydarzeń tradycja ludowa czci w Rosji pewnego chłopa o nazwisku Susanin, który jakoby zmuszony przez Polaków do pokazania drogi wywiódł ich w pole i jak się domyślam spowodował ich klęskę w jakiejś bitwie. Dziś słowo Susanin stosuje się w sytuacji, gdy ktoś gdzieś zabłądził, czyli był złym przewodnikiem.

 

Kozacy

 

Kozak to człowiek wolny. Oddzialy kozackie na Siczy Zaporoskiej formowały się spośród zbiegłych polskich chłopów, ruskich band i nawet Tatarów. Cechą wspólną była jednak solidarność w kwestii podboju i rozboju w tureckich miastach nawet w Konstantynopolu. Ich szybkie łódki czajki pomagały docierać do wybrzeży z szybkością wikingów i z łupami szybko wracać nad Dniepr. To wszystko mocno psuło obraz Polski w oczach Turków i powodowało wiele niepotrzebnych konfliktów.

Rolę Kozactwa w historii Polski, Ukrainy i Rosji opisuje się w diametralnie inny sposób. Dla Ukrainy to patrioci, dla Polski renegaci, dla Rosji konkwistadorzy, zdobywcy Syberii, Kamczatki i Alaski. Choć w większości wypadków Rosja posługiwała się nimi jak najemnikami, tym nie mniej są postrzegani dość idealistycznie. Prześladowani byli w czasach Katarzyny oraz w okresie Rewolucji. Owszem nie wszyscy, bo byli też czerwoni Kozacy.

 

Mazepa

 

Hetman kozacki, który w 18 wieku kilkadziesiąt lat lawirował między Polską, Rosją i Szwecją jako niezależny polityk i przywódca Ukrainy. Po niespodziewanej porażce Szwedów pod Połtawą utracił wszystko i Ukraina straciła nadzieję na niepodległość.

Dla wielu Ukraińców to bohater, dla polskich historyków awanturnik, dla Rosjan zdrajca.

 

Suworow

 

Kolejna niejednoznaczna postać na arenie historii Polski i Rosji.

Dla nas to okropny morderca cywilnej ludności Warszawy, dla Rosjan to geniusz wojenny.

 

Napoleon

 

Całkiem odmienne spojrzenie też mamy na Napoleona. Dla Rosjan to postać tego samego kalibru co Hitler. Dla Polaków człowiek, który dał iluzje  niepodległości i nadzieję na lepsze życie, w rzeczy samej oczywisty oszust, który wykorzystał naszych patriotów do swoich celów jako mięso armatnie w Hiszpanii i na Haiti.

 

Chopin

 

Inaczej również w Polsce i w Rosji jest postrzegany Szopen. Dla nas to wirtuoz i patriota. Człowiek, który w znak protestu osobiście oddał w ambasadzie rosyjskiej w Paryżu wszystkie dokumenty poświadczające jego rosyjskie obywatelstwo. Wyrzekł się go raz na zawsze świadom, że po takim geście nigdy nie będzie wpuszczony do Polski. Owszem ambasador kilkakroć zapraszał Szopena na rozmowy, aby sytuację załagodzić. Szopen jednak był stanowczy i pozycji nie zmienił do końca życia. Zbyt wielu przyjaciół stracił w Powstaniu Listopadowym aby niechęć do Rosji w sobie stłumić.

Owszem, Szopen pozostaje popularny w Rosji ale jak mniemam te pikantne szczegóły nie są rozgłaszane i to pozostaje też tabu w naszych z Rosją relacjach.

 

Mickiewicz

 

Te człowiek był bardzo zdeterminowany. Był gotów ruszyć przez Turcję na wojnę Krymską ze swymi legionami. Owszem ukazał w Panu Tadeuszu sympatyczną postać Rybakowa ale też opisał ludy kaukaskie w tym Kałmuków i Nohajców z wielkim znawstwem i sceptycyzmem.

 

Puszkin

 

Puszkin posiada długą i piękną ulicę w Rostowie. Zachowała się bania czyli łaźnia, w której brał kąpiel. Zachował się też wiersz czy opowieść dotycząca jego spotkania w jurcie z piękną Kałmuczką. Puszkin podobnie jak Tołstoj czy Lermontow podróżował na Kaukaz w poszukiwaniu przygód i natchnienia. Nie jestem pewien jednak, czy wykazał jakiekolwiek zrozumienie dla podbijanych ludów i współczucie ich losowi. Owszem jak wielu Rosjan uważał, że jego ojczyna walczy z Turkami i z islamem.

Skutki tej walki są do dziś niejednoznaczne.

 

Lermontow

 

Młody genialny poeta, zginął pod Piatigorskiem w pojedynku.

Jego talent nie rozwinął się w takiej mierze jak geniusz Puszkina.

Obaj swym zachowaniem i twórczością budowali militarną potęgę Rosji.

 

Gribojedow

 

Legendarny pisarz i poeta romantyczny. Poseł rosyjski w Teheranie, znawca kultury i języków wschodnich zginął w niewyjaśnionych okolicznościach.

 

Tołstoj

 

Lew Tołstoj opisał wojnę kaukaską w sposób bardzo obrazowy oczami pewnego więźnia trzymanego w cysternie. Czasy Szamila nie zakończyły się. Tysiące ludzi emigrowało z Kaukazu miedzy innymi do Turcji i na Bałkany byle nie być niewolnikami. Tołstoj pisze bowiem historię niewolnika Rosjanina. Nie opisuje jednak losu zniewolonych Czerkiesów.

 

Taganrog Azerowie

 

Wracając do tematów kaukaskich, chcę zwrócić uwagę, że tam gdzie Niemcy lekko i szybko się przesuwali a więc na Krymie, w Czeczenii i w Kałmucji Stalin zastosował silne represje i takie narody podlegały eksterminacji aż do jego śmierci. Wysiedlono je do Azji Środkowej i niektórzy do dziś borykają się z przeciwnościami losu próbując odrodzić swoją obecność na ziemiach przodków.

Inne narody takie  jak Kazachowie, Azerowie, Uzbecy, których uznawano za bardziej lojalnych szli na tę wojnę ogromnym tłumem mimo, że ich ziem Niemcy nie zajmowali. Może być tak, że właśnie dlatego. O tym, że ponosili oni ogromne, nieuzasadnione straty ludzkie świadczy chociażby ogromna batalia pod Taganrogiem. Miejscowi sobie  opowiadają, że żołnierzy azerskich mogło tam zginąć nie mniej niż pod Stalingradem. Ponieważ jednak to była klęska sowieckiej Armii o tym mało się wspomina w rosyjskich podręcznikach.

 

Katyń

 

Choć sprawa Katynia nie dotyczy Kaukazu to jednak jest takim tematem, który w sposób ogólny charakteryzuje nasze polsko-rosyjskie relacje. Jest dużo niejasności i mord pod Smoleńskiem, że się tak wyrażę pogłębia tę przepaść niezrozumienia.

 

6. Geografia

 

Kaukaz ma niewielkie stosunkowo terytorium. Wspomniane 7 republik autonomicznych, dwa kraje i rostowski obwód zajmują powierzchnię porównywalną z Polską. Jest to teren gęsto zaludniony. Posiada niesamowicie żyzne ziemie. Gdyby się kiedyś zdarzyło, że ten teren osiągnąłby autonomię lub niepodległość to byłby bardzo bogaty kraj. W Czeczenii jest mnóstwo ropy. W Soczi i Piatigorsku przepiękne kurorty. Kałmucja ma przestronne stepy z ilością owiec porównywalną z australijskim potentatem.

Niesamowite góry z zagadkowym szczytem Elbrus, na który podobno każdy wejść może w dobra pogodę ale zimą bywa zdradliwy, o czym przekonał się sp. Darek Sańko młody kapłan z ełckiej diecezji.

Oddzielnym tematem jest południe Kaukazu czyli wedle rosyjskiej nauki Zakaukazie.

Gruzja, Azerbejdżan i Armenia nie będą w centrum moich rozważań, choć często do tych krajów i ludności będę się odnosić.

 

7. Kuchnia

 

Kozacy mają swoją specyficzną kuchnię. Chodzi głównie o soloną suszoną surową rybę. Stosuje się ją przy piciu piwa i innych alkoholi. Popularna jest zupa rybna ucha z Markiewki, ziemniaków, cebuli, pieprzu i soli. Rybę się gotuje w całości z głową i z kościami. Najlepiej gdy jest gotowana na ognisku pod gołym niebem. Kuchnia ormiańska i gruzińska to domowe wino, mnóstwo zieleni, moczony czosnek, hizop, ragu czyli gulasz z różnych warzyw. Na Kaukazie bardzo popularne są tzw. czebureki. Grecy powiadają, że to ich narodowa potrawa, to samo mówią Tatarzy.

Kaukaz to koniecznie  szaszłyk i kebab oraz niezapomniany chleb lawasz w różnych wersjach i postaciach. Gruziński lawasz jest wyrośnięty, ormiański miękki plastyczny jak placki. Zawija się w nie cebulkę, ser i inne specjały i wtyka ze smakiem do ust. Rozpływa się to momentalnie.

Podobnie jak u innych narodów spokrewnionych przez historie z Persami i Turkami mieszkańcy Kaukazu lubią baraninę w każdej postaci.

 

8.Pałka w ziemi

 

Czytałem wypowiedz naszego pierwszego dziekana kaukaskiego post-sowieckiej ery, księdza Bronisława Czaplickiego  o tym, ze ziemia na Kaukazie jest bardzo żyzna. Żyzna i tak płodna, ze wystarczy wetknąć kijek w ziemie by zaczęło rosnąć. Owszem, gdy pierwszy raz na temat mojej wspólnoty w Rostowie ukazał się artykuł we włoskiej prasie i jedno ze zdjęć ukazywało uliczkę bujnie porośnięta trzciną i plączącymi wierzbami oraz zabudowana niskimi domkami z niemal płaskimi dachami w tatarskim stylu pomyślałem sobie, ze to zdjęcie z Afryki. Tymczasem przy bliższym wpatrzeniu się pojąłem, ze to otoczenie naszej kapliczki w Batajsku. Za głowę się wziąłem ze zdziwienia jakże ja wcześniej nie postrzegałem tej egzotyki. Ona dopiero w kolorowym włoskim piśmie Nova Europa wyszła na jaw i dotarła do mej świadomości. Przez rok czasu ja się zlałem na tyle z tym terenem, ze przyjąłem za swoje wszystko co tam było. Owszem gdy pierwszy raz zbliżałem się pociągiem do celu podroży czyli Rostowa w 1992 roku to miałem takie skojarzenia, ze to jakaś bajkowa kraina, ze domki są jakieś takie kruche jakby z gliny lub z czekolady bajkowe. Jaskrawo malowane

Pikanterii dodawały wielkie diabelskie kola, na których latem dzieci w dużych parkach mogły z rodzicami bawić się ryzykując życie.

W Rostowie i okolicach przeżyłem siedem lat z hakiem.

To najdłuższy mój pobyt i rekordowy. Nigdzie jak dotąd nie zagrzałem miejsca dłużej niż 6 lat i było to seminarium w Białymstoku. Gdy tylko wyfrunąłem z tego złotego gniazdka i odbyłem roczny staż w Dolistowie nad Biebrza udałem się nad Cichy Don.

Opowieść będzie dotyczyć tamtych czasów. Zacznę ja od opowieści o moich licznych podróżach. Następnie opowiem o moich kolegach i koleżankach misjonarzach. Sporo uwagi chcę też poświęcić portretowaniu różnych parafian, bez których ta opowieść nie miałaby sensu. Bywało rożnie tym niemniej bez ich troski i  zaangażowania, czasem nawet ducha konkurencji, nie wytrzymałbym nawet roku w tym trudnym terenie.

Losowe / Random

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com