MISJONARZE

 

BEN Z MINNESOTY

 

Opowieść kapłana rodem z Saint Paul

Z chłodnej jak Syberia Minnesoty

Chcę podać dalej, bo piękna jest.

Postawił się ostro jako chłopak.

 

Syn kościelnego, straszna bieda,

Dziewięcioro rodzeństwa chłopak miał.

Trzy siostry poszły do zakonu,

Księdzem też został młodszy brat.

 

Po 3 latach studiów w seminarium

Ben opowiedział Proboszczowi,

Że do misyjnej szkoły chce iść,

Proboszcz i ojciec byli w szoku.

 

Rzekli, że grosza nie dostanie,

Lecz Ben tak jak stał opuścił dom.

Złapał okazję, pijany kierowca

Oddał mu klucze, Ben kierował sam.

 

Do Nowego Jorku 3000

To jest dokładnie trzydobowy rejs,

Wreszcie dojechał do Maryknollu,

Tam zakon misyjny mieści się.

 

BEN – II

 

Ben był na studiach subdiakonem,

Gdy starszy brat w Korei zmarł.

Prosił o zgodę, by tam pracować,

Owszem, tam spędził 30 lat.

 

10 kościołów wybudował,

Dom sierot, kaplic moc,

Do Ameryki monitował

„Sierotom wojny” paszport dać.

 

Sieroty czarne i skośnookie,

Miejscowi nie chcieli takich brać.

„Niechciane dzieci” Ben „usynowił”,

Założył na wyspie „Saint Vincent House”.

 

Z armii mu dali z demobilu

Nieduży statek „Stella Maris”.

Tym statkiem łowił uciekinierów

I dezerterów z Korei Północnej.

 

Za życia mu pomnik zbudowali,

Nowe go misje czekały znów.

Spotkałem go na Wyspie Sachalin,

Wiele wyczynów powtórzył tu.

 

MOTYLEK

 

Syn katyńskiego oficera

Niezbyt się spisał jako mąż.

Przez żonę wcześnie opuszczony

Po świecie bez celu tułał się wciąż.

 

Był długo w Indiach u trędowatych,

Pracował wśród nich – świecki Pan.

Lecz powołanie czuł do kapłaństwa,

„Księża orientu” żonaci są.

 

W Libanie późno przyjął święcenia,

Tam Maronicki panuje ryt.

Taki obrządek Jan sprawował,

Aż do Syberii udał się.

 

Miał tam „gazetę młodzieżową”,

Za grosze publikował ją.

Chodził jak żebrak oberwany,

Ale pomysły były wciąż.

 

Raz na lotnisku z nim siedziałem,

Jakiś kulawy plątał się gość.

Jan był niezmiernie miłosierny,

Ktoś taki właśnie zabił go.

 

OTTO MESSMER

 

Aż cztery jego siostry rodzone

Były w zakonie i pewnie są.

Mama zaś, kiedy owdowiała,

Poszła za nimi – taki los.

 

Trzej bracia Otto – Jezuici,

Jeden w Biszkieku biskupem był,

Otto z nich był najpracowitszy,

W 30 wioskach kaplicę miał.

 

W Astanie, kiedy był proboszczem,

Ogromny kościół zbudował sam.

Dzis to Katedra Maryi Panny,

Ja osobiście Otto znam.

 

Spotkałem w Fatimie z jego bratem

Pięknie po polsku potrafił on,

Jak wielu księży z Karagandy,

Bukowińskiego „duchowy syn”...

 

Na Otto czekał los męczennika,

Po Kazachstanie w Rosji żył...

Prędko procesu się nie doczeka,

Wielu tam ginie...w biały dzień.

 

OTTO II

 

Do Moskwy został skierowany,

Rektorem Kolegium w stolicy był,

Miał jakieś sprawy za granicą,

W domu go czekał jakiś typ.

 

Najpierw współbrata zaszlachtował,

Wiedział że Otto wrócić ma,

Dwa dni z zabitym tam nocował,

Nie bał się, bo pił i ćpał.

 

Ran kilkanaście zadał nożem,

Powtórka z historii, dokładnie tak

Maria Goretti zginęła w swym domu.

Sąsiad to zrobił, dobrze go znał...

 

Tak mało znani nam mordercy

Likwidują księży nam,

Przypadkiem są to parafianie,

„Małe wyroki” małe czekają ich.

 

Klasyczne teksty padały w prasie,

Że alkoholik, że pewnie ćpun,

I że być może też zboczeniec,

Wiele kalumnii, by „zatrzeć ślad”.

 

ASTRACHAN

 

Zatruty w mieście Astrachaniu

Ksiądz Krzysztof Niemyski - mój dobry brat.

Pochodził gdzieś spod Drohiczyna,

Warszawskim księdzem był jakiś czas.

 

Miał w Astrachaniu siostry z Kanady,

Studentów w parafii miał dość,

Znał wiele języków, był lubiany,

Przystojny i pobożny gość,

 

Prowadził Niższe Seminarium

Odzyskał Kościół, zasług moc.

Męczeństwem za to miał zapłacić,

Tak bywa w Rosji...taki los.

 

Przyjął kucharkę z Kazachstanu,

Miała na imię Róża,

Tułała się długo bez domu, bez pracy,

Bardzo chciał jej dopomóc...

 

Czy o coś posprzeczali się,

Czy była po prostu nasłana?

Zbyt wiele przypadków składa się

Na takie podejrzenia.

 

CZESC NOG

 

Grześ, mój kolega wykładowca

W Moskiewskim Seminarium

Miał na początku małe wpadki

Z wymową słówek rosyjskich.

 

Gdy na pikniku z klerykami

Pytał, czy ktoś ma może „CZESC NOG”,

Potem się tylko wyjaśniło,

Że czosnku chciał spróbować on.

 

Lubił zabawne sytuacje,

Prywatnie mógł surowy być,

Lecz dla kleryków był jak anioł,

Dla nich na głowie stawać mógł.

 

Był rok 95-ty,

Do moskiewskiego kościoła się wdarł.

Część zamieniono na biurowiec,

Wyrzucił za okno cały kram.

 

Scena jak z Biblii - targowano

I nadal wiele świątyń jest

Zmienionych na targi w całej Rosji,

Hale sportowe...albo chlew.

 

Choć są tam „zmiany kosmetyczne”,

Los katolików nie zmienia się,

Katedra świętych Piotra i Pawła

Nadal „rosyjskim biurowcem” jest...

 

GRZEGORZ CIOROCH

 

Grzegorz doktorem był teologii,

Ma na swym koncie wiele prac:

Klasztor moskiewski, wydawnictwo

Encyklopedia, no i katedra...potem krach.

 

Ciągał go sąd „skad ma ofiary”

Na te projekty liczne tak.

Szczuty przez „płatnych dziennikarzy”

Ukrywał się przez jakiś czas.

 

Aż dnia pewnego ciężarówka

Pośród białego dnia

Drogę mu zajechała ostro,

Od samochodu został się wrak.

 

Ci, co go znali, nie wierzą w przypadek.

Współbracia milicji nie proszą o pomoc.

Tak zabijała kapłanów komuna,

Kontynuuje tradycje Rosja.

 

Mogło to spotkać również mnie.

Mam podejrzenia, że czyhano.

Bóg dał mi szansę, bym opisał

Wszystko jak było, więc się staram...

 

CHWILOWO NIEOBECNY

 

Współbrat mój Darek na Syberii

Był młodzieżowym duszpasterzem.

Zbyt młodo zmarł, a była noc,

Jechał w pośpiechu po kolędzie.

 

Ikarus staranował go,

Zmarła z nim razem katechetka.

W domu miał nagrany tekst,

Gdy ludzie dzwonili do Parafii...

 

Słyszeli nadal, gdy już zmarł,

Jego głos młody – zawadiacki:

„CHWILOWO W DOMU NIE MA MNIE,

NIE MARTW SIĘ – NAGRAJ WIADOMOŚĆ...”

 

Zrobiło z nim studio katolickie

Parę miesięcy przed wypadkiem...

Dość długi wywiad i beztroski,

Większość nagrane w aucie właśnie.

 

Mówił, że jeżdżąc, nie męczy się,

Że ma ogromne odległości,

Że silny i szczęśliwy jest,

W swojej parafii Kemerowo.

 

Kilkakroć „miałem go na żywo”

W Moskwie, w Irkucku, nawet w Rzymie,

Uśmiech nie schodził z jego ust i slogan

Że: „PIĘKNE jest ŻYCIE”...

 

MSZA NA BAJKALE

 

W Ełku mieszka od wielu lat

Biskup z Irkucka – Wschodnia Syberia.

Jubileuszowy rok zbliżał się,

Biskup na Bajkał zebrał swych księży.

 

Smaczny tam omul pływa w jeziorze

Każdemu Biskup kupił po kilka,

Największy prezent to jednak Msza,

Pośród wielkiego jeziora na statku.

 

Ten dzień skupienia tak piękny był,

Kilku z wrażenia wskoczyło do wody,

Mimo, że chłodna bardzo jest,

No i nie płytka 1000 metrów...

 

ŚWIĘTE GAJE

 

Sporo szamanów w Syberii jest nadal,

Nie znika legenda Rasputina,

Sporo tam „naznaczonych drzew”

Jak noworoczna „ruska choinka”.

 

Tyle, że tam okrągły rok

Wiszą nie babki, a girlandy

Ze sznurków, szmatek oraz frędzli,

Czasem koszule albo buty.

 

Tubylcy zatrzymują się,

Każdy samochód robi postój.

Pod drzewem składa wódkę, chleb,

Czasem cukierki, papierosy.

 

Do tych choinek chodzą też

Na pieszo zgłodniali żebracy.

Walczą o jadło ze stadem psów,

Czasami również między sobą...

 

KRYPTOKATOLIK

 

Car Aleksander, gdy był młody,

Napadł na Pawła, swego ojca.

Pawła, co nielubiany był

Za katolickie swe ciągotki...

 

Na co dzień „prawosławny był”,

Prywatnie był „Mistrzem Maltańskim”.

Wiele przypuszczeń nadal jest,

W sercu był szczerym katolikiem.

 

Naśladowców miał zawsze - nadal są.

Pośród rosyjskiej inteligencji

Modne wciąż były, no i są

Pielgrzymki do Rzymu oraz Francji.

 

Tak jest do dzisiaj – mało jest

Wedle statystyk, katolików.

A jednak zawsze popyt był

Na status krypto – katolika.

 

RYSZARD Z ALMAŁYKU

 

Ryszard ze sobą sześciu braci miał,

Jechał zarządzać ŚRODKOWĄ AZJĄ.

Nestorian tam sporo było wciąż,

Ale się chętnie nawracali...

 

Zaczął swe misje w dzisiejszej Turkmenii

W Starym Urgenczu – tam go pobito.

Stamtąd więc szybko przenieśli się,

Dziś to chińsko-kazachska granica.

 

Biskup tam poległ, bracia też.

Misja jak widać, się nie powiodła,

Grób jednak przetrwał, pamięć też,

3 kilometry za granicą chińską.

 

Czy ktoś się stara ogłosić ich świętość,

Pytałem biskupa astańskiego.

Był zaskoczony tym pytaniem,

Trwał proces księdza Bukowińskiego...

 

Skoro tradycja trwa tyle lat,

Byli świadkowie i dokumenty,

Aby potwierdzić męczeństwo,

Cudów obecnie już nie trzeba...

 

Losowe / Random

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com