DUSZOCHWAT UTARZANY W BŁOCIE

 

Tytuł  duszo chwata nadawano Andrzejowi Boboli.

Podobnie nazywano świętego Jozafata Kuncewicza.

Tamci dwoje byli bardzo mocno powiązani z dziejami kościoła na wschodzie.

W podobnej mierze w moim odbiorze ten termin ma zastosowanie w odniesieniu do Prałata Świdnickiego.

Na swoim ostatnim kazaniu w trakcie pobytu w Taszkiencie Prałat Jozef przed kolejna podrożą do Samarkandy opowiedział historie świętego, ktorego sława dotarła do Europy zanim on jeszcze sam dotarł z powrotem. Gdy już był blisko rodzinnej miejscowości dowiedział się, ze szykują dla niego piękne powitanie. Był jednak przeciwny wszelkim honorom, bo uznał, ze wszystko czego dokonał było dziełem Opatrzności i żadna chwała mu się nie należy. Święty wytarzał sie więc w błocie i przeszedł niezauważony pośrod oczekującego na jego przyjazd tłumu.

Nie wiem jaki cel miała ta pożegnalna opowieść ale faktem jest, ze na sam koniec udało mi się wyciągnąć z Prałata wiele ciekawostek tak pozytywnych jak rownież bardzo poniżających jego godność. Przy czym wyraźną satysfakcje sprawiało mu mowienie o swych klęskach i fiasku wielu inicjatyw. Nie ukrywał tez swojej naiwności wobec podstępnych ludzi, kobiet, młodzieży nawet dzieci.

W czasach gdy tak wiele i chętnie opowiada się historii o nadużyciach kapłanow względem wiernych warto posłuchać jak to parafianie często wykazują tupet i chamstwo wobec swych dobrodziejow.

Oto co udało mi się zapamiętać i odnotować.

 

1. Pan Władysław w Taszkiencie

 

Tak wiec w Taszkiencie w parafii pojawiał się często pewien polski lotnik, ktory obsługiwał popularny w latach 80-92 rejs z Warszawy do Taszkientu i do Delhi.

Pan podawał się za wierzącego i za przyjaciela, często prosił o nocleg w parafii na ul. Sapernej. Pożyczał samochod od księdza Prałata, pewnego razu go mocno rozbił, innego razu uszkodzili go celnicy, bo się okazało, ze przewoził niedozwolone towary. Aby dać wykup milicji i uniknąć sprawy w sądzie wyżebrał od księdza sporo pieniędzy, ktore miał zwrocić za jakiś czas. Ciągnął ze zwrotem aż do chwili gdy ksiądz Prałat opuszczał Taszkient. Zobowiązał on dłużnika, by pieniądze przekazał nowemu proboszczowi ale szuler tego nie zrobił choć minęło lat dwadzieścia i rzec można prałat uchronił typka od wysokiego wyroku sadowego.

Może ta opowieść dotrze kiedyś do niego i poruszy sumienie.

Nie warto świętokradczo trwonić pieniędzy od ludzi dobrych.

 

2. Oisza w Ferganie

 

Pewna parafianka w Ferganie o zagadkowym imieniu Oisza, ktore pochodzi od arabskiej formy Aisza, zajmowała sie jakimś biznesem w Turcji i tez potrzebna jej była spora pożyczka. Poki prałat mieszkał w Ferganie przychodziła na Msze codziennie i po dwie godziny się modliła prywatnie. Długu nie zwrociła a gdy prałat odjechał przestala pojawiać się w kościele.

 

3. Gruzinka w Sargatskoje

 

W Sargatskoje pod Omskiem była bezdomna kobieta, ktorej mąż  uciekając z Gruzji jako wojskowy zmarł w drodze a ona z 7-ką dzieci tułała się po świecie. Jej historie opisały gazety i ksiądz Prałat się zaangażował. Wynajął jej bezpłatnie parafialne mieszkanie, ktore podarowali kościołowi Niemcy opuszczający Rosje. Uprosił dyrektorkę Technikum, by przyjęła bez egzaminow starszego syna a kobiecie dala prace zgodnie z wykształceniem, była bowiem nauczycielka.

Kobieta do pracy przychodziła nieregularnie, chłopiec do szkoły tez chodził w kratkę. Na koniec znajomości skopiował klucz do samochodu prałata, wyjechał z garażu i po przejechaniu 30-tu metrow uderzył w drzewo i zniszczył doszczętnie drogi samochod, japoński mikrobus, ktory w efekcie spłonął. Chłopak zbiegł z miejsca przestępstwa. Proboszcz jakiś czas zatrudniał jeszcze kobietę jako sprzątaczkę w kościele, bo ja wyrzucono ze szkoły ale po zniszczeniu samochodu poprosił rodzinę, by opuściła parafialny dom.

Kobieta chodziła po mieście i opowiadała jacy źli są katoliccy księża.

 

4. Dzieci w Murafie

 

Po powrocie na Ukrainę ksiądz prałat stworzył młodzieżowy zespoł muzyczny i często dawał dzieciom klucze do swego pokoju, gdy trzeba było cos pilnie przynieść z mieszkania.

Dwie ulubienice w wieku 15 lat zaczęły szperać w kieszeniach i w książkach. W przeciągu dwu lat z mieszkania zginęło ponad 2 tysiące euro. Do samego końca ten naiwny człowiek nie mogł uwierzyć, ze te niewinne stworzenia pięknie się modlące w kościele i śpiewające w scholi były tak przewrotne. Pikanterii dodaje fakt, że o wszystkim wiedzieli rodzice. Nie tylko wiedzieli ale nawet inspirowali do grzechu swe dzieci. Prałat wydobył z dziewcząt cała prawdę, bo w pewnym momencie mimo swej naiwności powziął podejrzenia i złapał dzieci na gorącym uczynku.

Jedyną karą jaką zastosował była perswazja, ze jest to świętokradztwo i że trzeba się z tego dokładnie spowiadać i leczyć.

 

5. Tamara z osiedla Jużny

 

Bywało czasami i na odwrot.

Prałat spotykał na swej drodze sporo ludzi godnych zaufania. Jako najlepszego wspołpracownika wspomina panią Tamarę z Krasnojarska, ktora pomagała mu przy tworzeniu wspolnoty a potem robiła to samo na rzecz klaretynow. Mieszkała na osiedlu Jużny i pewnie nawet nie marzyła, że właśnie tam powstanie nowy kościoł św. Rodziny. Los sprawił, ze tak właśnie się stało.

Po nitce do kłębka ksiądz prałat zbierał wokoł siebie ludzi złych i dobrych. Tych dobrych jednak było znacznie więcej.

 

6. Swierdłowsk - Spotkania w Pałacu Pionierow

 

Inny przykry przypadek przytrafił się prałatowi w dawnym Swierdłowsku a obecnym mieście Jekaterynburg. To ogromna 2-milionowa metropolia. Ludzie zbierali się początkowo w  Pałacu Pionierow. Było ich tak wielu, ze biskup dał pieniądze na mieszkanie dla księdza. Prałat w tym czasie załatwiał odlewanie dzwonu dla Taszkientu. Spieszył się bardzo i nie mogł sprawy kupna plebanii sam dopilnować pozostawił dużą kwotę pieniędzy u zaufanej kobiety, ktora zawsze go przyjmowała na gościnę gdy bywał w Swierdłowsku. Niestety ta pani miała krewniaka, ktory dowiedziawszy się  o sprawie wyłudził od niej wszystko a potem zniknął z pieniędzmi. Złodziej Misza nigdy więcej nie odwiedzał swej cioci i są uzasadnione  podejrzenia, ze ktoś u niego pieniądze zabrał i zamordował.

W opinii prałata to taki hipotetyczny dowod na to, że świętokradztwo bywa ukarane w sposob kardynalny nie tylko w Biblii lecz i w życiu także.

 

7. Ludmiła w Kurganie

 

Pytałem prałata o pobliskie miasto do Swierdłowska - Jekaterynburgu o nazwie  Kurgan. Owszem i tam docierał on, lecz rejestracja wspolnoty zajmował się jego następca dojeżdżający z Czelabińska Niemiec ksiądz Lucjan z Foccolari. Kobieta, ktora była wspołpracownicą prałata o imieniu Ludmiła była bardzo oddaną osobą, lecz wiele wycierpiała ze strony Kaplana, ktory wedle słów prałata cierpiał na schizofrenie i wiele zła wyrządził tej wspolnocie i kobiecie.

 

8. Marks - Raskatowo

 

Ksiądz Prałat rejestrował tez odległą od innych wspolnot parafie w Marksie nad Wołga. Po sąsiedzku było tez miasteczko Raskatowo i obie wspolnoty były na tyle duże, ze nawet dyskutowano w jakiej miejscowości rejestrować parafie. Prałat wpadł na salomonowy pomysł, by rejestrować dwie parafie.

W Marksie następnie zamieszkał neoprezbiter Jozef Werth, ktory tu spędził 7 lat po czym został nominatem na biskupa w Nowosybirsku. Na jego miejsce przybył z Duszanbe wschodni Niemiec Klemens Pickiel. On rownież po 7-miu latach pobytu w Marksie otrzymał sakrę biskupią w sąsiednim Saratowie. Logika wymaga, by i nasz ksiądz Jozef po ponad 35 latach od chwili rejestracji parafii tez otrzymał sakrę. Wychodzi piec razy po siedem lat czekania na względy Watykanu. Owszem nuncjusz Bukowski ponoć doceniał zasługi Prałata i miał go w rezerwie jako kandydata na Biskupa ale widać zbyt wcześnie pozostawił urząd nuncjusza, bo jego następcy w nuncjaturze całkowicie o wybitnym “dziadku misyjnym” zapomnieli.

 

9. Tomsk - Morgenau - Solniecznyj - Ukrainka

 

Wspolnota w Tomsku powstała jeszcze przed uwięzieniem prałata tzn. w 1982-m roku. A kupno mieszkania pod parafie pieniądze ofiarował Łotysz ks. Janis Pujats poźniejszy kardynał ryski. Wokoł Tomska powstały jeszcze trzy wyżej wspomniane wspolnoty zamieszkałe przez mniejszość niemiecka. Z czasem przybyli kapłani ze Słowacji odszukali jeszcze polskie miasteczko Białystok złożone z mniejszości polskiej. Co ciekawe wspolnotę te odszukał wychowanek księdza Jozefa ksiądz niemieckiego pochodzenia Antoni Gsell. W Białymstoku Syberyjskim mieszkali emigranci i zesłańcy z Podlasia, stad nazwa miejscowości. Tragiczny był jej los, bo wymordowano w 1937-m roku wszystkich mężczyzn. Zachował się opatrznościowo drewniany kościołek, ktory remontował ks. Adam Romaniuk z Siedlec, następca Martina Sebinia, budowniczego świątyni w Tomsku.

 

10. O. Rustka Vasyli w Prokopewsku

 

Prokopiewsk to miasto gornicze na Kuzbasie, gdzie mieszka mniejszość Ukraińcow grekokatolikow. Od polowy lat 50-tych te wspolnotę obsługują redemptoryści, najpierw o. Vasyli a potem Jarosław Spodar. Nasz prałat obu znal bardzo dobrze i z nimi wspołpracował. O. Vasyli dal prałatowi wiele adresow miedzy innymi do pani Tamary w Krasnojarsku wokoł, ktorego udało się prałatowi stworzyć jedenaście punktow duszpasterskich z czego większość to miejscowości w ten czy inny sposob powiązane z osoba legendarnego Waltera Ciszka jezuity z Chicago. Ten wyjątkowy misjonarz zgłosił się na Syberie dobrowolnie we Lwowie w 1939-m roku, by sprawować duszpasterstwo w warunkach podziemia. Został wydalony z Rosji w 1963-m roku, gdy cala Ameryka uznawała go za zmarłego.

Ponadto prałat odwiedził Kemerowo, Leninskoje, Kisielowsk i Nowokuznieck.

 

11. Tuva

 

Prałat odwiedzał buddyjska Republikę Tuve na Ałtaju i probował stworzyc tam ośrodek duszpasterski. Poinstruował miejscowych ludzi jak maja postąpić, by stworzyć parafie ale nie było wśrod nich utalentowanych liderow.

 

12. Bratsk

 

Zagadkowe a zarazem tragiczne są losy parafii w Bratsku w obwodzie irkuckim.

Odwiedzając miasto prałat dal wywiad dla gazety VOSKRESNY TRUD. Pewien sekretarz komsomołu o nazwisku Sergiusz Vocyferow, ktory miał niemieckie korzenie po przeczytaniu artykułu udał sie do Omska, odszukał prałata i poprosił o chrzest. Po roku czas otrzymał ten sakrament właśnie w Omsku.

Zorganizował przepiękną wspolnotę, sprowadził do miasteczka kapłanow, zaangażował się w budowę niemieckiej kapliczki z gotowych elementow. Przyjął pod swoj dach kapłanow. Przeżył tragiczne sytuacje odejścia z kapłaństwa dwu pierwszych duszpasterzy. Była to jego osobista tragedia, bo jego własna rodzona siostra uwiodła z kapłaństwa słowackiego księdza znanego mi osobiście Iwana..

Piec lat temu Sergiusz młodo zmarł w katastrofie samochodowej.

Ksiądz Prałat twierdzi, ze ten człowiek był za zycia święty.

 

13. Dwie katoliczki w Chabarowsku

 

Na początku lat 90-tych Prałat odbył daleka podroż nad Ocean Spokojny do Władywostoku i do Chabarowska. Sobie tylko znanym sposobem wyśledził dwie katoliczki w czasie nabożeństwa w prawosławnej cerkwi. Gdy zagadnął kobiety, ktore pochodziły z Ukrainy one go uznały za pastora baptystę i z początku były bardzo nieufne. Gdy nareszcie Prałatowi udało się zdobyć ich zaufanie one pospiesznie wsiadły na swoj pociąg i odjechały do pewnej miejscowości 40 km od Chabarowska.

Prałat do dziś żałuje, ze zapomniał u nich poprosić adresy.

 

14. Władywostok - kolega z wiezienia

 

We Władywostoku ksiądz prałat miał adres do kolegi z wiezienia i uprzedził go o wizycie. Choć w zamknięciu kolega sprawował się przyzwoicie to jednak na wolności zrobił się gburowaty. Założył kolejna rodzinę i nawet nie było mowy, by się zajął jakimiś kościelnymi sprawami. To było kolejne fiasko prałata na polu misyjnym. Opowiadając o tym nie kryl zażenowania.

 

15. Fiasko w Ulan - Ude

 

Podobne wrażenia jak z  Władywostoku wyniosł prałat z Ulan-Ude.

Szybko poczuł, ze nic tu po nim i pojechał dalej.

Potem sprawą zajął się dziekan Ignacy Pawluś, ktory kupił 5-ciopokojowemieszkanie w centrum i zarejestrował parafię. Kilkakroć odwiedzałem to miejsce i sprawowałem Msze święte, nawet raz byłem na odpuście Najświętszego Serca Jezusa na zaproszenie obecnego wieloletniego proboszcza i budowniczego księdza Adama Romaniuka.

 

16. Jurga

 

Lepiej powiodło się prałatowi w Jurdze. To miejscowość o 150 km od Nowosybirska w kierunku Krasnojarska. Tutaj powstała katolicka parafia, nie powiodło się natomiast w odległej o 50 km  w kierunku na Tomsk miejscowości Jaja.

Prałat długo uczył tubylcow jak sformułować podanie w sprawie rejestracji wspolnoty ale nic z tego nie wyszło.

 

17. Permskie fiasko

 

Kolejna porażka czekała na prałata w uralskim mieście Permie.

Miał on tam adres do pewnego kapitana czołgisty. Gdy zapukał do mieszkania usłyszał groźbę: “zmywaj się frajer poki cie nie stuknę w szyje”.

Za jakiś czas znajomi napisali do Prałata, ze w mieście powstało ziomkostwo niemieckie Wiedergeburt i Polonia. Na bazie tych dwu organizacji wkrotce powstała parafia i zwrocono niebrzydki kościołek w centrum miasta.

Procz Permi prałat odwiedzał z większym sukcesem Berezniki, Solikamsk i Krasnokamsk.

 

18. Na połnoc od Swierdłowska

 

Prałat wykonał sporo wojaży na połnoc od Jekaterynburgu.

 

Jeszcze w 1982-m roku udało mu się zapoczątkować parafie w Krasnoturyńsku oraz w mieście Sierow. Dwanaście lat poźniej zapoczątkował wspolnotę w mieście Niżni Tagil.

Wypytując o to wszystko dostrzegłem, ze tych parafii i wspolnot ksiądz Jozef odwiedził tak wiele, ze chwilami plątał się w szczegołach i nie był pewien czy rejestracja konkretnych parafii zajmował się on osobiście czy już jego następcy.

 

 

19. Syberyjska stolica

 

W czasach kozaka Jermaka, ktory w imieniu Rosji podbijał Syberie stolica kolonii i najpiękniejszym miastem był Tobolsk. W armii Jermaka Szlo około 500 zniewolonych Polakow. Nic tez dziwnego, ze katolicy żyli w tym mieście od zarania wspolnych dziejow z Rosyjskim Imperium. Nie dziwi, ze powstał tu piękny i sugestywny neogotycki kościołek. Nic tez dziwnego, ze w tym wypadku sprawa zajęli się Polacy, co do ktorych ksiądz  Jozef tak bardzo był zawsze sceptyczny.

Prałat odwiedzał tez wspolnie z biskupem Werthem miasto Tobolsk i pertraktował z budowniczymi  polskiej firmy Budimex warunki odbudowy miejscowego kościoła. Ciekawa rzecz, ze propozycja wyszła od samej firmy zanim jeszcze w mieście odrodziła się katolicka wspolnota.

 

20. Poszukiwanie kapłanow

 

Ksiądz Jozef jako pasterz dobry nie tylko rejestrował parafie, ale rownież poszukiwał na swe miejsce nowych kapłanow. Nie sposob było samemu objąć tak wielkie sowieckie terytorium.

Doszła do mnie w trakcie rozmow wiadomość, ze parafie w Jekaterynburgu, czyli stolicy Uralu rownież on rejestrował i on sprowadził z Polski znanego mi księdza Jerzego, podobnie jak sprowadził do Taszkientu księdza Kukułkę. Skądinąd wiem, ze odwiedzając seminarium duchowne we Wrocławiu udało się księdzu Świdnickiemu wyprosić spotkanie z klerykami w metropolitalnym seminarium. Na spotkaniu był diakon Roman Cały, ktory najpierw odwiedził Syberię z kolegami klerykami a po święceniach przyjechał do pracy na Ałtaju. W tej grupie klerykow udało się zaagitować na misje księdza Andrzeja Obuchowskiego. Diakon Cały spotkawszy na ulicy klaretynka Antoniego Badurę, zapoznał go z  Prałatem i zainfekował Syberią. Ten z kolei zebrał wspaniały zespoł misjonarzy, ktory niemal 20 lat z wielkim sukcesem pracuje w Krasnojarskim Kraju.

K woli prawdy trzeba dodać, że ksiądz kardynał Gulbinowicz nie znający wcześniej Prałata początkowo był sceptycznie nastawiony co do celowości wysyłania swych kapłanow na Syberie, ale właśnie natchnienie, by dać szanse spotkania z klerykami okazało się bardzo trafne.

Na pewnym spotkaniu kapłańskim długoletni, charyzmatyczny dziekan Irkucki ksiądz Ignacy Pawluś wyznał, ze on rownież został zainspirowany  pewnym artykułem prałata jaki ukazał się w prasie.

Podobnie było s księdzem Jerzym Paczoskim z diecezji Siedleckiej, ktory trafił do Jekaterynburgu.

Staraniami prałata trafili na Syberię dwaj Słowacy Marcin Sebiń i Jozef Strapko. Stało się to dzięki odwiedzinom Prałata na Słowacji u trzech biskupow. Tylko jeden z nich okazał się życzliwy ale i tego wystarczyło, parafia w Tomsku otrzymała księdza.

Jozef Strapko po jakimś czasie wylądował w Kamyszynie nad Wołgą.

Procz Słowakow na zaproszenie prałata do Czelabińska, kolejnej parafii, ktora on erygował trafiło czworo Niemcow z ruchu Foccolari.

Prałat zapoznał się z Foccolari w Moskwie i zostawił adres w Taszkiencie. Za jakiś  czas księża z Niemiec napisali i poprosili o zaproszenie.

Na zaproszenie prałata przyjechał  ksiądz Wilhelm i Piotr do Taszkientu. Tego samego dnia nie mając w Taszkiencie dla nich zajęcia kupił im bilet do Czelabińska i do dziś na ile mi wiadomo są tam. Mało tego sprowadzili oni jeszcze dwu kapłanow z Zachodnich Niemiec i pobudowali największą świątynie w azjatyckiej części Rosji.

Najbardziej rewelacyjne osiągnięcie prałata jednak polegało na tym, ze przygarnął prawosławnego księdza Andrzeja Udowenko, ktory miał trudności ze swoim przełożonym. Patriarcha zażądał od niego, by ten “przejął” pewną prawosławną wspolnotę z jurysdykcji Cerkwi Zagranicznej. Młody kapłan był zgorszony i zbulwersowany. Przyjechał do Omska na zaproszenie Prałata razem ze studentem historii Sergiuszem Gołowanowym. Obu skontaktował z kardynałem Lubaczowskim i pomogł im zarejestrować dwie wspolnoty greko-katolickie w Omsku i w Sargatce.

Sergiejowi Gołowanowowi, ktory po trzech latach studiow w Iwano-Frankowsku na Ukrainie otrzymał święcenia prałat oddał swoje mieszkanie w Omsku, w ktorym ojciec Sergiusz mieszka do dziś.

 

Ks. Jaroslaw Wisniewski

www.xjarek.net

Taszkient 25 czerwca 2010

 

 

Losowe / Random

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com