Staraj się mniej pisać
13 sekretów fatimskich


Aż troje osób - w krótkim czasie z troską o moją karierę misyjną, a może nawet życie - wypowiedziało ostatnio te sakramentalne zaklęcie: Staraj się mniej pisać, czyli mówiąc po męsku „Trzymaj język za zębami”. Byli ludzie wysoko postawieni w kościelnej hierarchii: życzliwy mi biskup, nie mniej życzliwy kurialista i niegdysiejszy misjonarz. Oto ich błogosławieństwo i najlepsze życzenia na drogę powrotną do „ciepłych-sowieckich-krajów”.

Jeden z licznych anonimowych doradców wyraził nawet swoje oburzenie na to, że zamiast cicho siedzieć na parafii, coś tam wypisuje, jakieś krytyki pod adresem władz rosyjskich. Na co ja sobie pozwalam!?. Bóg zapłać za dobre rady. Przyjąłem do wiadomości. Odpowiem jednak odmownie i na pytanie dlaczego nie chcę milczeć, posłużę się słowami Prymasa Wyszyńskiego: „Pokora wobec Najwyższego Autorytetu jakim jest Bóg, daje mi siły i tupet być niepokornym wobec tych, którzy z tym Autorytetem walczą”.

Biada mi, gdybym przestał głosić dobrą nowinę, gdybym zamilknął i ja, kamienie wołać będą! Czy dlatego żaden post-sowiecki kraj ma mnie nie wpuścić, że za dużo piszę czy mówię o represjach Kościoła na Wschodzie?

Niedawno otrzymałem niezwykły komplement i zachętę. Ks. Prałat Peszkowski ocalały z Katynia na spotkaniu z prawicową młodzieżą Białostocką przytulił mnie i skomentował: ”Jakiś ty fajny chłopak musiał być, że cię do Rosji nie wpuścili”. Kardynał Gulbinowicz przy wręczeniu misyjnego Krzyża w Gnieźnie zażartował: „Dobrze, że cię wyrzucili, bo by byli i zabili”... Słowa prawdziwe, ale z tonu można było wyczuć pełną solidarność i zachętę. W tym samym czasie ks. Rydzyk w ”Rozmowach niedokończonych” po północy, nie mogąc przypomnieć sobie mojego nazwiska, nazwał mnie opisowo ”kapłanem, który wie czego chce i rozumie misje”. Tym sposobem mamy 3:3 w tej bitwie o prawdę, jaka się wciąż toczy. Ostatni zwycięski punkt dostałem od Biskupów, odczytując - w uroczystość św. Piotra i Pawła (na swoje 40-te urodziny) - razem z całym Polskim klerem - list Episkopatu z wołaniem o ludzi sumienia... tak, tym się właśnie kieruję.

Kapłanem być roztropnym, politycznie poprawnym – kronikarzem piszącym do biurka, czy niepokornym dzieciakiem wrzeszczącym na cały głos „Król jest nagi, Panowie”! Kim być? Biada mi jeśli o krzywdzie mówić przestanę, biada mi jeśli bym zapomniał głosić niewygodną prawdę, bo czyż będę jeszcze czuć się kapłanem? Kapłanów konformistów, cezaropapistów Rosja kształci od 1000 lat, ale nie uchronili oni kraju od Rewolucji, trzeba innego świadectwa... Kard. Kasper skomentował rok temu, gdy go nie wpuszczono na imieniny do Patriarchy Aleksego II - ”Nareszcie, skończyła się epoka uśmiechów i uścisków...teraz będziemy dialogować w duchu i prawdzie!”

1. Sekret 1-szy niemiecki.

Jadąc na Syberię poznałem niewygodną dla Rosjan datę... 28 sierpnia. Rosyjscy Niemcy wiedzą, co mam na myśli. W ciągu doby wywieziono kilka milionów ludzi w nieznane, z czego pewnie połowa straciła zdrowie lub życie... Słyszałem opowieści o porzuconych krowach samopas chodzących po saratowskich wioskach i wyjących z bólu, bo nie było komu ich doić... ludzi wywieziono jak stali, w ciągu doby, kilkumilionową mniejszość. Pamiętam opowieści babci Goering z kubańskiej wioski (Kuban-rzeka w okolicach Krasnodaru na północnym Kaukazie), jak traciła najbliższych, będąc podlotkiem i jak tułała się po Syberii żebrząc i płacąc własnym ciałem „życzliwym rosyjskim chłopcom” za kawałek chleba. Pamiętam „ciocię Emmę” z Wołgodońska, której nie wolno było poślubić ukochanego chłopca, bo.... Niemka. Pamiętam opowieść o księdzu Langu - proboszczu Nowoczerkasskim, który na Ałtaju we wsi Zazierkalnoje - do domu lekarza nie zdążył się doczołgać i zmarł w konwulsjach z głodu, a dziś jego grobu nie znajdzie nikt. Oto mój pierwszy sekret. Wstydliwy temat wojenny, wstydliwa data, którą świętowałem w mieście Nowosybirsku, jedyny raz w życiu egzekwie po niemiecku śpiewając (a zdawało się, że poza Białymstokiem nikt tego dzisiaj nie robi). Ja, polski kapłan, nad losem zgotowanym niemieckiemu ludowi w Rosji szczerze płakałem, bo od wielu lat stanowili lwią część moich parafian i to, co opowiadam dla przykładu - to tylko okruszki zasłyszanych legend świadków tego, że naród niemiecki w Rosji przeżył tzw. Holocaust, genocyd...Nazywajcie jak chcecie, ale nie zapominajcie. Z mojej perspektywy przemilczanie stalinowskiej rosyjskiej zbrodni nad Wołgą, za którą nikt w Rosji nie przeprosił, byłoby z mojej strony zdradą katolików Saratowskich, których szanuję, kocham, tęsknię, gdziekolwiek ich niedobitki tułają się dzisiaj...w Syberii, Kazachstanie, czy też są repatriowani...zasługują na pamięć, bo wycierpieli wiele.

2. Sekret 2-gi... hiszpański.

Śmieszne są te moje sekrety, za które mnie Rosja nie wpuszcza. Wiem, że śmieszny jestem. Posłuchajcie do jakiego stopnia...Spotkałem na Kamczatce dziwnego Rosjanina, chłopca o nazwisku Igor Vega, nastroił mi bezbłędnie gitarę, choć grać nie potrafił. Słuch absolutny odziedziczył po ojcu, czystej krwi Hiszpanie z Tuly, profesorze muzyki i tzw. „dziecku wojny”.

Czy wolno mi mówić o sierotach wojennych „ninos de la guerra”? Czy wiecie, że w Rosji rozproszono 30.000 sierot z Hiszpanii? Czy wolno było tak postąpić? Oderwać sieroty od ojczyzny, z myślą by szkolić sobie posłusznych janczarów na kolejną, bardziej udaną batalię lub po prostu, by mieć rasowych szpiegów na całą łacińską Amerykę...

3. Sekret 3-ci francuski.

Nad Wołgą w kołchozie mieszka socjalistka z Francji. Ogłupiona ideologią staruszka. Owszem, odszukała swoją rodzinę, ale nie ma zamiaru wracać, przywykła do swoich kołchozowych walonków, fufajki i chustki zawiązanej na szyi ciasno, za ciasno! Po co było oszukiwać tę prostą kobiecinę, że w Związku Radzieckim żyć będzie lepiej i sprawiedliwie. Oderwano ją od Ojczyzny, a teraz robi się szydercze tryumfalne programy TV o tym, jaką siłę przekonywania miał ZSRR i jak to sobie zaradna staruszka w cichej prowincji bez grosza przy duszy na ogródku - kołchozowej działce radzi. Temat ten został rozwinięty w filmie Wschód – Zachód i zapewne pokazywany był w Polsce...A możliwe, że przemknął niezauważony, tak przywykliśmy do tego, że Rosja bezkarnie robi co chce z każdym narodem, jaki wpadnie w jej szpony.

4. Sekret 4-ty węgierski.

Rok 1956 jest znanym tematem, nie wymaga refleksji. Ja sięgnę głębiej, do losów jednostki. Przez kilkadziesiąt lat, po szpitalach psychiatrycznych Rosji tułał się pewien beznogi Węgier, jeniec wojenny. Jego główna choroba to nieznajomość rosyjskiego. Nigdy się nie nauczył tego języka i dopiero w późnych latach 90-tych do szpitala trafił przypadkowo lekarz z Zakarpacia, znający język węgierski. Zrobił to, co trzeba było zrobić 40 lat wcześniej...Napisał do Ambasady Węgierskiej, a tam zbadano sprawę i odszukano krewnych. Choroba zniknęła, starzec odnalazł dom i krewnych. Kto wie, może błogosławi swoich oprawców za to, że wypuścili nareszcie...

5. Sekret 5-ty japoński.

Watanabe Dabkowski...mieszka na Sachalinie „Polak Watanabe”, w rzeczy samej jeden z kilkudziesięciu ocalałych na wyspie etnicznych Japończyków. Nazwisko wziął od ukochanej żony Polki, dla której wyrzekł się swego pochodzenia i nazwiska...Odkrył serce rok po jej śmierci, kiedy znalazł nareszcie katolicką parafię i mógł skonsultować, jak prawidłowo zbudować jej pomnik...Miłość jest silniejsza niż instynkt samozachowawczy. Wiele osób jemu podobnych przetrwało na Sachalinie, deklarując koreańską lub inną narodowość...pół miliona Japończyków musiało stąd na zawsze wyjechać. Tatuś Pani Toshiko Furkawa nie był tak odważny jak Watanabe. Opuścił wyspę Sachalin - zostawiając małżonkę również Polkę i kilka cór Metysek - nie potrafił się wyrzec swego pochodzenia. Ciocia Tosia wyszła za mąż za Koreańczyka...Ich polsko - japońsko-koreańskie dzieci mają w paszporcie narodowość rosyjską! Cóż za inwencja ... A grób dziadka, gdzieś daleko w Tokio...Powiem więcej, powiem głupstwo, za które pewnie nigdy nie będę wpuszczony do Rosji: ponad milionowa armia jeńców japońskich będąc kilka tygodni w stanie wojny z ZSRR, pokutowała na Syberii jedenaście lat i jeśli mnie pamięć nie myli, wróciło z tej bezsensownej niewoli 11 tysięcy żołnierzy...Pozostałym w przeciągu ostatnich 10-ciu lat pospiesznie wznosi się skromne pomniki, by bogaci potomkowie mieli gdzie głowy pokłonić, „turystycznie odwiedzając Rosję”, taka sobie dodatkowa atrakcja!.. Tak ... Rosja najsprawiedliwszy kraj na świecie. Największe imperium długo karciło „zbrodniczych karłów japońskiego militaryzmu”, ale czyż nie był „uczeń nad mistrze”?!

6. Sekret 6-ty koreański.

Owszem, ucierpieli Koreańczycy od Japończyków. Do dziś rachunek krzywd długi... Podobno w średniowieczu Japończycy „przeszli się po Korei” i samurajom płacono „od łebka” a raczej „od ucha”, toteż każdemu zarżniętemu Koreańczykowi samuraj obcinał ucho i kładł trofeum do woreczka z solą (by nie gniło), by potem dostać zapłatę. Z zachowanych uszu ponoć usypano w Japonii tryumfalną górę po zakończeniu wojny. Mimo to, Rosjanie postąpili nie lepiej. Nie obcinali uszu, oni „obcięli genitalia” u większości koreańskich mężczyzn na Sachalinie. Mówię w przenośni, bo chodzi o młodych chłopców wywiezionych do wyrębu lasów i do kopalni Sachalina. Japończycy oderwali młodocianych ojców od ich ukochanych dzieci i żon. Koreańczycy wcześnie zawierali małżeństwa. Większość robotników z południa przez 50 lat czekało, by zobaczyć swoje żony i dzieci. Część nie doczekała, pożenili się powtórnie, ale celibat wymuszony przez Związek Radziecki trwał czasami 10 i więcej lat. Ciągle mamiono ich, że wrócą...to nie była prawda. Wracają dopiero dziś za pieniądze japońskiego czerwonego krzyża.....

7. Sekret 7-my latynosko-afrykański.

W Rostowie nad Donem, w 1993 roku, wśród 5-ciorga dzieci pierwszo-komunijnych, na Wielki Czwartek w Teatrze Lalkowym, były dwie Metyski. Dwie spośród tysięcy porzuconych czarnoskórych dzieciaków, wstydliwych dzieci studenckich. Nie wszystkie jednak porzucono. Wiele ma się w Rosji świetnie. Pamiętajmy jednak, ze Murzynów, Arabów i Latynosów wabiono do Rosji ze ściśle określonym celem - zwłaszcza na Uniwersytet Patricio Lumumby etc. Jednorazowo 100 tysięcy studentów mogła przyjąć ta uczelnia, by indoktrynować, a więc za lata komunizmu mamy miliony ludzi gotowych szerzyć przewrotne komunistyczne idee po całym świecie. Margarita, Metyska z Nikaragui, bardzo szczera katoliczka, która ostatecznie wstąpiła do zakonu sióstr pracujących nad Donem, zwierzyła się, że na tzw. Roku przygotowawczym prócz języka rosyjskiego uczono ich tylko jednego przedmiotu „propedeutyki komunizmu” - szczególny i perfidny czerwony prozelityzm...

8. Sekret 8-my włoski.

Opatrzyłem sakramentami Włocha urodzonego na Krymie...Miało to miejsce na przedmieściach Rostowa nad Donem. Dziadek był opuchnięty z odleżynami w fekaliach i strupach. Zaraz po obrzędzie jak mogłem, posprzątałem i obmyłem go...Nadawał się tylko siostrom Matki Teresy pod opiekę, wkrótce zmarł, nie pamiętam nazwiska, ale bez wątpienia było to włoskie nazwisko, od syna, alkoholika zdołałem niewiele wyciągnąć, więcej pozostaje się domyślać. Inna Włoszka z Krymu to pani Natalia Georgijewna Girej. Nazwisko tatarskie, tatuś był carskim dyplomatą w Rzymie, a pochodził z książęcego rodu...pobrawszy się z Włoszką przyjął katolicyzm i dał przednie wykształcenie córce, którą zastałem w troszkę lepszej kondycji, ale w podobnym wieku i stanie zdrowia mimo, że jej los więźnia Gułagów i nie gorsze od Sołżenicyna pióro zasługiwały na więcej szacunku na starość. Posyłałem kleryka, dziś wikariusza pskowskiego o. Wladimira, by spędzał z nią czas i miał oko „na sprawy bytowe”, zakupy etc. Prócz pochodzenia, drażniła reżim i tym, że jej mąż miał pecha skrytykować talenty nawigacyjne syna Stalina...Za to - młody pilot z małżonką trafił na zsyłkę. Wzruszający los i postać. Jeszcze gorszy los pewnego rodzeństwa. Młoda rostowczanka (Pani Graszczenko) poślubiła Włocha z faszystowskiej armii włoskich strzelców alpejskich. To był prawdziwy romans. Ich miłość przetrwała do końca, 50 lat trwało poszukiwanie rodzeństwa, na listy nikt nie odpowiadał. W 1993 roku trzypokoleniowa grupa 6 Włochów dotarła do mojej parafii, prosząc o pomoc i mediacje z bratem...Odnaleźli go, ale nie było nici porozumienia. Dopiero 3-cia wizyta odbyła się w domu brata, dwie pierwsze w parafii lub w hotelu. Czy brat naprawdę nienawidził staruszki siostry...? Bogu dzięki nie poddali się i uparcie „ewangelizowali” - mieszkańcy miasteczka Gorgonzola na przedmieściach Mediolanu. Nie dano im szansy wcześniej, czekali tyle samo co Koreańczycy na Sachalinie...O tym też nie mówi się zbyt wiele, najlepiej odwiedzić Kapucyński kościół w Wenecji. Pewien świątobliwy kapłan z Werony, który 12 lat ofiarował dla kościoła w Rosji, w mojej obecności wykrzykiwał z gniewem „banditi gli banditi”, gdyśmy odwiedzali muzeum Kołymskie w Magadanie. Cała sowiecka Rosja to wielki Magadan.

9. Sekret 9-ty czeczeński.

Dzień 23 lutego to święto Armii Czerwonej, a obecnie „dzień Mężczyzny”...inkulturacja? Ten sam dzień czczą Czeczeńcy, których w podobny sposób jak Niemców zgarnięto w ten właśnie dzień i wywieziono do Kazachstanu albo jeszcze dalej. Co się działo przez ostatnie 150 lat w Czeczenii, nie sposób opowiedzieć jednym zdaniem, dość na tym, że ten naród zupełnie szczerze i świadomie woli śmierć od niewoli. Nie muszę się chyba wysilać, żeby to udowodnić i nasze sympatie są zdecydowanie po stronie „rozbójników”, co by tam Moskwa nie wymyślała...Oni nie prowokowali tej wojny, najpierw Rosjanie wkroczyli na Kaukaz, a teraz dopiero, po 150 latach Kaukaz przenika do Moskwy i mści.

10. Sekret 10-ty kałmucki.

Kałmucy razem z Nogajcami doczekali się kilku nieprzychylnych uwag Mickiewicza w Panu Tadeuszu, natomiast Puszkin pochwalił piękną Kałmuczkę w szarawarach. Nie pomogło to jednak Kałmukom. Ich też doścignął los wygnańców stalinowskich. Tak samo jak Czeczeńcy czy Niemcy Nadwołżańscy, zniknęli ze swych ziem w przeciągu jednej doby. Jedyny buddyjski lud Europy, boryka się dziś odbudowując swoje piśmiennictwo i język. W czasach stalinowskich wywieziono ich i rozproszono tak bardzo, że nie mieli możliwości używania staro - mongolskiej mowy i dziś po powrocie z Azji Mniejszej mozolnie restaurują swoja państwowość. Pierwszy prezydent miejscowy Ilumzinow sprowadził z USA Innocentego Bezizwiestnego autora słynnej Magadańskiej Maski, by również on uwiecznił męczeństwo malutkiego narodu Kaukazu...na wysokim kopcu wagonik...nic dodać, nic ująć. Tak samo jak w Warszawie nieopodal Dworca Gdańskiego, daleka Kałmucja ma te same wspomnienia o Rosji co nasi Sybiracy!

11. Sekret 11-ty amerykański

Ilu Amerykanów miało powikłania typu katyńskiego najlepiej zapytać Prałata Peszkowskiego, niekoniecznie w samej Rosji. Północna Korea czy Wietnam załatwiali Amerykanów strzałem w tył głowy jak uczono ich w Moskwie, nie jest sekretem dziś, jak wielu mieli konsultantów i jakiego rodzaju to były konsultacje. Nie łudźmy się - do dziś Wietnam i północna Korea mają ideologiczną bazę w Moskwie i Pekinie. To zło trwa i Pan Putin nie odciął się od tej tradycji, czerpie polityczne profity. Dowiadujemy się wreszcie tryumfalnej wieści, że oto w Phenianie z funduszów państwowych, państwowa moskiewska cerkiew buduje sobie kościół. Cieszę się, że wiara wraca w tym najmniej spodziewanym miejscu, martwi mnie tylko, że w takim stylu i tak jednostronnie, podczas gdy nas się oskarża o machinacje i nadużywanie słabości Prawosławia. Jak widać, nie takie słabe. Bardziej cieszyłbym się, by zaczęto odkopywać masowe mogiły chrześcijan, chłopców z Ameryki, niosących wolność owszem, anarchię i jankeski bałagan, ale i demokrację też. Nie mam co do tego wątpliwości. A co do Syberii - to Amerykanie mają powód do dumy, kilkadziesiąt lat spędził tam dobrowolnie sługa Boży Walter Ciszek jezuita z Chicago, nasz rodak. W latach 30-tych wiele się nasłuchał o bestialstwach bolszewickich i poświęcił życie, by ”bronić naszych”. Kiedy chciano go wymienić na sowieckich szpiegów, bardzo się przed tym bronił, bo czuł się w Norylskim gułagu potrzebny.

12. Sekret 12-ty ukraiński.

Ukraińcy od wieków chcą być niepodlegli. 50-milionowy naród ma pecha, podobnie jak Kurdowie, w tej części świata okazuje się to być zbyt mało, by mieć własne państwo. Można się spierać, czy Ukraińcy postąpili właściwie, wybierając Hitlera, mam jednak pytanie czy po sztucznym głodzie lat 30-tych z wypadkami kanibalizmu i śmierci głodowej...Tam życie straciło więcej ludzi niż na II-giej wojnie światowej i Europa wiedząc o tym nie reagowała...Czy była jakaś alternatywa? A więc zlikwidowano kościół greko-katolicki fizycznie mordując hierarchię i większość kleru, który nie chciał kolaborować. Miliony Ukraińców w Kanadzie czy Australii dziś żyje nieźle, ale czy uciekali dla dobrobytu, czy Rosjanie kiedyś przyznają, ze tak naprawdę bracia Słowianie uciekli od nich, do braci Anglosasów, a ci o dziwo mieli dla nich dużo więcej serca i wyrozumiałości niż ktokolwiek.... włączając nas Polaków. Warto o tym mówić teraz, kiedy wspominamy mordy sprzed 60-ciu lat. Tak bolesne sprawy, ale obopólnie, tam gdzie dwóch się bije, tam ktoś trzeci korzysta. Tym trzecim jest wciąż ateistyczna do głębi Moskwa skłócająca cały świat.

13. Sekret Polski.

Jakby na deser pozostawiam pauzę... Wiemy wszyscy, co bracia Moskale uczynili Mickiewiczowi i całemu pokoleniu wygnanych na wschód czy zachód, ale tylko zasygnalizuję jedno, co boli najbardziej... Co zrobił takiego dla Moskwy nasz papież, że poluje na niego od początku pontyfikatu i tak nienawidzi. Słyszałem z ust kilku kapłanów prawosławnych - w tym samego Patriarchy - wypowiedź, że z Włochem to by się dogadali, ale ten Polaczek psuje im cały ekumenizm. Ekumenizm pod dyktatem, lufa karabinów...mocne, bolesne, ale czyż nie prawdziwe słowa? Przypomnijmy sobie 13 maja 1981. Cośmy wtedy myśleli o tym Turku Ali Agcza i jego pomocnikach...Papież grzecznościowo zaprzecza, jakoby wierzył w bułgarski ślad, bo tak naprawdę, wszyscy mamy na myśli ślad moskiewski. Argumentów, które by przeczyły takiemu myśleniu, nie ma. Winowajcy morderstwa doskonałego nadal są na wolności... Powiem coś, co zadziwi... Dziś, gdy tak wiele osób w Rosji modli się, by papież odwiedził ten kraj, ja pewnie jestem jednym z niewielu misjonarzy, który tego niezbyt pragnie. Ja myślę, że od papieża będą oczekiwać licznych upokarzających przeprosin, tymczasem Rosja jest jednym z niewielu krajów, w którym katolicy byli zawsze w obozie dręczonych. Niektórzy dostojnicy rosyjscy zaiste nie zasługują, by papież zbliżył się do nich. Zbyt wielki honor dla krwiopijców.

Epilog

Ojciec Święty ogłosił Franciszka i Hiacyntę Marto w 2000 roku świętymi. Pamiętajmy, że właśnie dzieciom Fatimskim Matka Boża mówiła, że wiele narodów zniknie z powierzchni ziemi, jeśli się Rosja nie wyrzeknie swoich błędów i nie nawróci. Świat ma być poświęcony Niepokalanemu Sercu Maryi, jeśli nie - to Kościół wycierpi prześladowania, księża, zakonnice, kościoły, biskupi będą atakowani i wyniszczani...I ten ostatni fragment miał być również sekretem, sekretem nr III. Wielu papieży milczało. Z powodu roztropności etc... Nasz papież Jan Paweł II przemówił i część sekretu odniósł nawet do siebie. Wiemy, że wycierpiał od „nie wiadomo jakiego” tajemniczego zleceniodawcy akcji pod kryptonimem „Pagoda”.

Porozmawiajmy nareszcie o rosyjskich sekretach. O tajemniczych zbrodniach, których się Rosja nie wyrzekła ani nie przyznała i nie przeprosiła. Wydalenie moje czy ks. Biskupa Mazura prałat Peszkowski nazywa ciągiem dalszym Katynia, ciągiem dalszym zbrodni bez sądu i śledztwa i bez przeprosin. Rosja wyrzuca polskich i innych kapłanów, ale dla siebie domaga się „korytarza pruskiego” przez Litwę albo wręcz wstąpienia do Unii Europejskiej. Z czym do ludu, za te krzywdy wobec tak licznych narodów i państw mamy kłaniać się w pas? Albo trzymać język za zębami?

Jeśli się Rosja nie wyrzeknie swoich zbrodni i nie nawróci, nie będzie pokoju na świecie.

Oto dlaczego naiwnie omawiam wszystkie 13 sekretów rosyjskich i zapraszam każdego czytelnika, by uzupełnił moją listę...Listę wołającą o pomstę do nieba. A może zrobimy grubą kreskę w sprawie katyńskiej???


Ks. Jarosław Wiśniewski

Losowe / Random

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com