KRZYŻYK NA DACHU

albo

CZŁOWIEK ZE STALI

APOLOGIA



Niedawno pisalem, ze samotnosc, brak solidarnosci i pieniedzy może spowodowac mój wyjazd z Ukrainy. Nie pisalem tego, by komus sprawic bol ani by wyciskac lzy litosci. Pisalem tak jak czulem i tak jak wtedy również i teraz mój kolejny list z Ukrainy będzie swiadectwem zarówno wlasnej slabosci jak i ogromu Opatrznosci.

Moje listy sa jak plachta na byka czy tez kij w mrowisko ale dzieki temu sa czytane, to mnie cieszy i dopinguje wiec mimo ryzyka, ze publicznosc zarzuci mnie pomidorami zakladam stalowy kask i ruszam do kolejnego wirtualnego boju...o przetrwanie.

List wielkanocny spowodowal lawine krytyki. Pewna siostra zakonna przynaglala mnie bym czym predzej wial z Ukrainy do domu. Inny kaplan Bozy zapraszal na odpoczynek w osrodku dla chorych psychicznie. Zarzucono mi, ze nadmiernie narzekam na ubostwo i, ze to nie prawdziwa przyczyna depresji... byly wrecz grozne pomruki, ze ukrywam prawde o tym jak wiele pieniedzy mi dano, ze żaden ksiadz na Ukrainie nie posiada takich kroci jak ja. „To metody niegodne misjonarza”!... ”Jestem zbulwersowany”!... Ktos napisal „niech ci dadza bogacze z Lichenia”, „jak ci nie wstyd zebraku”, ”g. Mnie to obchodzi”! - skomentowal ktos inny mój ostatni list...

Ogolnie rzecz biorac reakcja była nad podziw pozytywna i konkretna.

Kilka redakcji przyjelo list do druku, kilka osob nadeslalo ofiary na konto, w tym dwie personalne wplaty od 1500 do 8.000 zlotych (panstwo Gorni i Ciesielscy) kilkanascie anonimowych wplat. Pan Marek Koprowski zredagowal i opublikowal moje „gorzkie zale” w formie wywiadu... Ktos napisal „trzymaj się, nie uciekaj”... pewien list miał tytul „DOPING”. Były obietnice modlitwy, dwie osoby swieckie i pewien kaplan z Bialostoczyzny odwiedzili mnie aby wesprzec moralnie podejmujac wolontariat. Kilka osob zadzwonilo do mnie. Pewna redaktorka z Moskwy podjela się zrobic film o katolikach na Donbasie... molestujac, bym nie opuszczal niewinnych pozbawionych kaplana ludzi. W ostatnim dniu zdjec do filmu, który ma powstac z opowiesci moich parafian poproszono mnie o slow kilka... postaram się rozwinac w tym tekscie kilka mysli wypowiedzianych przed kamera.

Tak wiec kolejny raz okazalo się ze internet może być realnym sposobem dialogu z misjonarzem...

 

NIEZAWODNA METODA WSPARCIA.

1. Opowiesc o Makiejewce.

Polmilionowe, malowniczo wśród naturalnych pagorkow i sztucznych hald kopalnianych a także jeziorek polozone na trasie Donieck – Rostow miasteczko. Wedle znaku z herbem zalozone przez kozakow Zaporoskich w 1690 roku a wiec poczatki panowania Piotra Wielkiego. Dla melomanow Makiejewka jest znana z opery Gershwina „skrzypek na dachu”... dzielnica w ktorej mieszkam jest wlasnie dawnym zydowskim osiedlem a na dachu kaplicu w domku ktorego wlasciciele wyemigrowali do Izraela zamiast skrzypka stoi dzielnie „krzyzyk maltanski” wykonany w Hucie Jenakiewo... Makiejewka tez jest miastem hutniczym jak wiekszosc miast na Donbasie. Przywozono tutaj ludzi zewszad a zwlaszcza z najbiedniejszej Zachodniej Ukrainy... stad obecnosc tutaj licznych krypto-katolikow. Niestety ujawniaja się z rzadka, glownie gdy trzeba pochowac kogos z rodzicow. Gdy pytam czemu nie chodza do kaplicy, usprawiedliwiaja się ze z braku kosciola byli ochrzczeni w cerkwi, wiec chyba już sa prawoslawni?! Ponoc ziemia czyni czlowieka wrazliwym, lagodnym...ludzie na Donbasie sa twardzi jak stal totez trudno przeniknac do ich serc, trudno lowic ich dusze dla Boga. Parafia malutka, choc na terenie huty stal duzy kosciol to jednak zrujnowany, zmieniony na laznie, stolarnie etc...o zwrocie nie może być mowy, bo teren zewszad ogrodzony murem. W kopalniach i hutach jak niegdys obiekty podwojnie strzezone jako „obiekty strategiczne”... ochrona nie wpuszcza nikogo bez przepustki. Warto tu wspomniec pewne fakty z historii.

Pracowal tu niegdys na poczatku 20 wieku assumpcjonista Pio Neveux w 1926 roku przeniesiony do Moskwy w randze Biskupa Apostolskiej Administratury. Haslem biskupim były slowa „ut unum sint” (aby byli jedno). Jego zyciowo tragedia stala się choroba, która leczyc mogl tylko we Francji dokad po 10 latach biskupstwa udal się na operacje lecz wbrew zapewnieniom nie dano mu wizy powrotnej gdy kuracja dobiegla konca. W 1946 roku, gdy umieral wladze sowieckie zmienily zdanie i wize mu wydano. Wrocic jednak nie zdazyl.

Widze w tragedii tego czlowieka czastke i swojego losu...ja tez na wize do Rosji już dwa lata czekam... choc wedle prawa stara wiza nie wygasla.

W kapliczce 35m2 jak już pisalem niewiele ludzi się miesci... ostatnio dwa wypadki zatrwozyly mnie...wyniesiono z kaplicy omdlalego ministranta Edika a kilka tygodni pozniej organistka przed kazaniem z zawrotem glowy wyszla narzekajac na duchote... do samego konca Mszy nie mogla spiewac. W Jenakiewo na odwrot kosciol ogromny a parafian tyle co kot naplakal.

W Makiejewce 90% parafian to Polacy choc sa jednostki niemieckiego, ukrainskiego, asyryjskiego, azerskiego czy bialoruskiego pochodzenia. Także Litwini ale wszyscy zrusyfikowani nie do poznania... az zal dusze sciska.

2. Jenakiewo powstalo w 1773 roku.

Podobnie jak Makiejewka miasto hutnicze. Zamieszkuje tu okolo 200 tys. mieszkancow z czego 10% to hutnicy, reszta to gornicy lub urzednicy albo bezrobotni. Wśród inicjatorow parafii byl pan Wajda greko-katolik, kilka osob francuskiego pochodzenia, Polacy. Parafia powstawala jesienia zeszlego roku, rownoczesnie gdy oddawano nam kosciol.Obecnie restauracja murow i sufitu wyprzedza chwilami duchowa budowle, bo jak wspomnialem w Makiejewce i tutaj kosciol stanowil nieodlaczna czesc hutniczego krajobrazu. Ludzie tutaj maja naprawde stalowe serca. Wyprobowalem wiele sposobow, by się z nimi zaprzyjaznic: wyklady, wystawy, koncerty. Na przykład na bezplatny pokaz filmu o objawieniach Matki Bozej w XX w. wydrukowalismy z parafianami ponad 3 000 bilecikow. Co piaty pracownik huty dostal bilecik do reki. Kosciol jest oddalony o 200 m. od bramy wejsciowej i praca koncy się o 15.00. Seans byl ustalony na 16.00, wydawalo się najlepszy czas na projekcje... przychodzilo co dzien trzy , cztery osoby mimo, ze seans trwal caly tydzien. Absolutna obojetnosc.

3. GORLOWKA

W innej parafii w Gorlowce, gdzie kapliczka jest malutka i trudno dostepna, bo na przedmiesciach, film gromadzil tlumy. Reakcje byly rozne. Przewaznie entuzjastyczne, natrafil sie się jednak pewien glupkowaty widz, który przedstawil się jako „wolnomularz” i poprosil mnie, bym przekazal swoim przelozonym, ze wkrotce umre na placu obok cerkwi prawoslawnej. Choc wyglada to na glupi zart i moznaby poomilczec spelniam jego wole i wlasnie o tym mowie.

Miasto Gorlowka powstalo w 1779. Przewaza tu przemysl gorniczy. Oprocz czternastu kopalni jest tu potentat w dziedzinie farmaceutyki firma STIROL. Miejscowi zartuja, ze dzieki Stirolowi latem pada snieg a zima leje deszcz. Mieszka tutaj ponad 300 tys ludzi, wśród nich wielu katolikow tak lacinskiego jak i greckiego obrzadku. Niestety, przez ostatnie dziesiec lat zadnemu z ksiezy nie udalo się rozruszyc, ozywic czy powiekszyc kolektyw parafialny. Dawniej byla tu tylko jedna msza w tygodniu.Obecnie spotykamy się trzy razy w tygodniu, niektorzy parafianie wspieraja swoja obecnoscia kosciol w Jenakiewo. Mimo to nie zmienia toatmosfery stagnacji i marazmu. Chwilami zdaje się, ze moje wysilki tylko irytuja ludzi...Byla jedna msza swieta w ty-godniu i swiety spokoj. Teraz az trzy:” po co, na co?!”. Tutaj, w tym miescie nie ma wprawdzie hut a jednak podobnie jak w Makiejewce w piersiach parafian bije nadal metalowe serce.

4. ARTIOMOWSK- ukrainska Wieliczka

Najstarsze miasto na Donbasie dzis nosi imie pewnego komunisty, który stad pochodzil. Dawniej miasto mialo tatarska nazwe Bachmut, co przypomina czasy chanatu krymskiego, który rozciagal swoje granice az dotad. Katarzyna Wielka kolonizowala te tereny sprowadzajac tu osadnikow z Serbii, Polski z Niemiec. W czasach sowieckich w tym miasteczku dzialaly dwa internaty dla sierot wojny domowej w Hiszpanii. Nic dziwnego, ze sa tutaj katolicy. Zachowal się nawet tutaj malutki kosciolek z pol. XIX w. Chcemy go odzyskac ale jestesmy wciaz zbyt slabi... Na oficjalna nasz prosbe o zwrot kosciola dostalismz ironiczny list z Doniecka z wiadomoscia, ze nic im nie wiadomo o istnieniu takiego budynku pod wskazanym adresem i odeslali nas do wsi Zwanowka 30 km na polnoc od Artjomowska gdzie wprawdzie jest duzy kosciol i wspolnota lecz greko-katolicka powstala zaledwie 10 lat temu. W tej wiosce zamieszkuja Ukraincy deportowani „niegdys”z Przemyskiego. Wladze z Doniecka nie chca przelknac gorzkiej prawdy, ze procz moskiewskiego prawoslawia od prawie 200 lat sa na Donbasie katolicy i maj swoje swiatynie. Probe odrodzenia wspolnoty podjelismy w styczniu 2004 a wiec calkiem niedawno. Nie warto wiec się dziwic, ze nie ma wciąż jednosci i mestwa w szeregach parafialnych. W podswiadomosci wciąż zyje rok 1937, rok represji za polskosc i wiare. Spotykamy się tylko raz w tygodniu w budynku liceum medycznego. Na wspomniany film o objawieniach Matki Bozej gdysmy go tylko raz pokazali przy tej samej liczbie ulotek co w Gorlowce i Jenakiewo przyszlo az 60 osob i dwie wśród nich zachowywaly się prowokacyjnie. Pewna kobieta przyznala się w rozmawie „vis a vis”, ze przyszla tutaj z polecenia prawoslawnego ksiedza aby „zbadac sprawe” a inny gburowaty typ glosno komentowal slowa wprowadzenia nie zalujac kasliwych uwag pod adresem papieza mimo ze film dotyczyl calkiem innego tematu niż Watykan, czy papiestwo... Parafianie rozpoznali w nim staroste z innego prawoslawnego kosciola...haslo „ut unum sint” nie jest tu popularne.

Oprocz soli Artjomowsk znany jest z wytworni win i szampanow. Zla slawe miasto uzyskalo dzieki skladowisku zardzewialych bomb, które jesienia zeszlego roku eksplodowaly. Polska jest tutaj znana dzieki firmie FORTE, która produkuje tutaj a nawet eksportuje „polskie meble”.

EPILOG

Jak widac mimo braku srodkow przetrwalem od Wielkanocy cztery miesiace w strasznej depresji. Mimo to dzieki slowom otuchy i innym akcjom wsparcia nie poddaje się i staram się cos robic. Jak Don Kichot bije się nadal z wiatrakami. Remonty kosciola w Jenakewo trwaja. Glownie dzieki ekipie greko-katolikow, którzy niebiezpieczna robote na wysokosci pieciopietrowego domu wykonali jak pajakiczy tez anioly przywiazani na sznurkach. Pracowali czterdziesci dni i mozna powiedziec, ze za pol darmo. Mobilizowal ich fakt, ze na dachu dyzurowal ciagle ich proboszcz z odleglej o 150 km parafii Krynice, i jego wychowanek z pobliskiego Charcyska, który od czasu do czasu za moja zgoda sprawuje tuw jezyku ukrainskim greko-katolicka liturgie.

Pieniadze jakie wplynely z kurii pokryly koszty materialow budowlanych a takze skromne zaplaty. Zywilem ich z ofiar jakie wplynely przez internet na konto...stamtad bralem tez pieniadze na przejazdy i remonty samochodu...mam dzis na liczniku 47.000 km, bo codzien odwiedzam 3 parafie w promieniu 40-90km...minimum 150 km w dzien tzn 1000 km tygodniowo...taki rosyjski nawyk, podobno przesadzam!?

Trzeba jednak dogladac budowe i odprawiac Msze sw., Sa tez nadprogramowe wyjazdy na pogrzeby czy odwiedziny chorych. Daje to taki skutek, ze często na nocleg trafiam po polnocy i wciąż się dziwie, ze nie miałem zadnej kraksy jak to bywalo w Rosji.

8 maja skierowalem pisemna prosbe o dymisje. Taki zdesperowany krok... powiadomilem o tym Bialystok i kilka innych osob także biskupa w Charkowie...wspomnialem jednak, ze postaram się wytrwac jeszcze pol roku, bo tyle mam wbite w paszporcie. Nie latwo było uzyskac pozwolenie na pobyt i prace...totez trwam. Reszte skladam w rece Opatrznosci, bo naprawde zmeczylem się jak zabiegany zajac, a jeśli w miedzyczasie cos pisze, to wedle biblijnej frazy : „nie zamkniesz ust wolowi mlocacemu”...

Gdy odwiedzalem Nagasaki 2 lata temu przed wydaleniem z Rosji dotknalem się slynnej figurki Niepokalanej – Seibo przywiezionej z Francji do chrzescijanskiej dzielnicy OURA...i uslyszalem wtedy slowa pociechy znajomym glosem i slowami mojej ciezko chorej mamy: ”Nie martw się synku wszystko będzie dobrze”... Miesiac pozniej odwiedzajac w Korei miasteczko Nadzu podobnym glosem ale jakby odmlodzonym i z inna intonacja uslyszalem cos calkiem innego: ”Będziesz jeszcze duzo plakac”...Po roku czasu od tamtych wydarzen na powitanie z Makiejewka miejscowy dziekan jakby powtorzyl te ostatnia fraze mowiac do mnie, ze misje to „Krzyz i lzy” i choc powoli upodabniam się do „Ludzi Donbasu” to jednak moje stalowe serce nie przestaje plakac.

 

Ks. Jaroslaw Wisniewski – Donbass, Ukraina

 

PS. Moje misyjne marzenia:

Jeśli Bog da wytrwac jakis czas to pragnalbym jeszcze z Boza pomoca i modlitwami przyjaciol:

1. Zarejestrowac wspolnote NMP Rozanca w Artiomowsku i ponowic starania o zwrot kosciola.

2. Poszukac sponsora na wieze kosciola w Jenakiewo i restaurowac 20 metrowy kikut, który obecnie mocno cieknie i grozi zawaleniem. Potrzebne tez centralne ogrzewanie, by zima parafianie znow nie marzli jak rok temu.

3. Wzniesc „letnia kaplice” w ogrodzie w Makiejewce, na która niespodziewanie nadeszly pieniadze od panstwa Ciesielskich.

Losowe / Random

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com