SWIATECZNY MARATON

Noworoczne wspomnienia c.d.

 

Fajerwerkow bylo sporo i to bezplatnie. Chinska granica gdzies z 500 km od Angrenu wiec miasto pograzylo sie w tanich ogniach i petardach. Moglem ten dzien spedzic w Taszkiencie, nikt mnie nie wyganial tym nie mniej jako proboszcz angrenski postanowilem sie udac do swoich, oczywiscie za zgoda Biskupa. Nowy rok przesiedzialem u dziadka Georga Dividi, babcia Asia zrobila uralska rybe w ciescie. Siedzielismy do 1-szej w nocy patrzac w telewizor z wylaczonym glosem. O pierszwej wylaczono swiatlo i chcac nie chca poszlismy spac.Caly tydzien noworoczny koledowalem w Angrenie i w Almalyku.

 

1. Olmalyk

 

Rankiem pierwszy autobus z Angrenu wyruszyl dopiero o 8.30, wiec sterczalem na dworcu sporo czasu razem z grupa rybakow i zaspanej mlodziezy, ktora wracala do Taszkientu.

W Almalyku autobusy miejskie tez chodzily slabo. Pogoda byla przecudna wiec zrobilem sobie 40 minutowy spacer.

Miasteczko Olmalyk po uzbecku wlasnie tak sie pisze nazwe naszego „Jablonowa” (olma-jablko). Ponoc latwo tu znalezc prace ale trudniej z kupnem mieszkania, panuje drozyzna ze wzgledu na bliskosc stolicy.

Babcia Henia, u ktorej bylem juz przed wigilia nie byla na spowiedzi 62 lata. Wszystkie te lata jak sadze tesknila za kosciolem i za kaplanem. Pierwszego razu podarowala mi skarpety, na ten raz dorzucila sweter. Zaspiewalismy po raz wtory kilka polskich koled. Helena, corka Henryki, gdy zaproponowalem wspolne spiewanie po rosyjsku zaprotestowala i mimo ze nie zna polskiego prosila bardzo bysmy spiewali w oryginale.

W ten sam dzien przed poludniem goscilem u Andrzeja.

Chlopak ma ponad 20 lat, jego mlodzy brat okolo 10-ciu. Mama byla w pracy wiec obcowalismy we trojke. Andrzej pochwalil sie mnostwem zdjec z Nizniego Nowgorodu(dawne Gorki). Tam zapoznal sie on z Argentyjczykiem ks. Mario, ktory potrafi malowac obrazy olejne i przebudowal parafialna stajnie na kosciol. Ostatnio budowal budynek dla karmelitanek w czym Andrzej dopomagal ale podobnie jak Zydzi w Oswiecimiu w Nowgorodzie afere uczynili Prawoslawni i siostry po dzis dzien nuie moga zamieszkac w gotowym budynku. Sa za to inne siostry z Polski, ktore zrobily na chlopcu wielkie wrazenie. W przeszlosci byl zdaje sie narkomanem ale poprzez kosciol pozostawil zle nawyki. Nie udalo sie rzucic palenie. W przestronnym domu zapach papieropsow i wielka ilosc popielniczek nadal dominuje. Poswiecenie takiego domu bylo zadaniem nie prostym ale jakos tam udalo sie stworzyc swiateczna atmosfere przy kubku kawy i tabliczce czekolady. Chlopak z pochodzenia Tatarzyn byl wyraznie wzruszony spotkaniem. Bywal setki raz u ksiedza Mario w domu, nawet spotkal w Nowogrodzie kardynala Kaspera ale do jego domu z koleda ksiadz zagoscil po raz pierwszy.

 

2. Koleda w Angrenie

 

W trakcie koledy mialem 11 zaproszen po 3-4 w dzien...kazde trwalo od godziny do trzech polaczylem wezlem malzenskim 3 pary. Jeszcze 2 sie namyslaja i byc moze uda sie to uczynic za tydzien, bo mam jeszcze 4 zaproszenia. Moi koledzy franciszkanie zartuja sobie, ze sie po prostu naprosilem do tych ludzi, bo w latach poprzednich nie bylo tylu chetnych. Prawda jednak jest taka, ze w latach poprzednich kaplani mieli sporo obowiazkow w Taszkiencie i fizycznie nie udawalo sie im obejsc wszystkich kto potencjalnie mogl zaprosic.

Tak wiec pierwsza para, ktora polaczylem, korzystajac z wyrozumialosci Biskupa (pozwolil mi ankiety przedmalzenskie wypelnic post factum) swa chec polaczenia wezlem malzenskim wyrazila ipso die, wieczorem po noworocznej Mszy swietej. Pan mlody pochodzi z Taszkientu i mieszkal niegdys nad rzeka Salawat niedaleko riun naszego kosciola. Byl w naszej grupie na Boze Narodzenie i po raz pierwszy w zyciu mogl ocenic jak wiele sie tu zmienilo. Mial tez z czym porownywac, bo jak sie przyznal bywal w Niemczech i w Korei. Jego opowiesci z podrozy zajely spora czesc koledy ale jak stwierdzila Irena corka z pierszego malzenstwa wdowy Walentyny...wszystko to bylo pouczajace i potrzebne. Obecny byl takze wnuk ktory bywa z Walentyna w kapliczce ale przespal cala kolede, bo poprzedniego dnia pozno w nocy „spotykal nowy rok”. Od Walentyny z kolei dowiedzialem sie pewnych szczegolow o zyciu miejscowej wspolnoty Prezbiterianskiej, do ktorej swego czasu nalezala. Grupa zostala zdelegalizowana ze wzgledu na lekkomyslnosc pastora. Ponoc byl bezwzgledny i surowy dla dzieci. Rodzice mu tego nie wybaczyli i ktos oskarzyl go o niemoralne prowadzenie. Prawda czy nie, fakt ze czlowieka deportowano i wielka parafia liczaca do 1000 osob rozpadla sie jak domek z kart.

Drugiego stycznia polaczylem wezlem malzenskim pare osob pod 80-tke. Pani mloda w przeszlosci byla pilegniarka w jakims kiszlaku nieopodal Andidzanu, stad zna pieknie uzbecki natomiast calkowicie nie zna polskiego, choc jak wyznala przodkowie byli Polacy. Malzonek osleply Iwan z Barnaula sam poprosil, bym udzielil tego sakramentu, bo malzonka jeszcze w pazdzierniku przekazala mu moja propozycje, by uzdrowic ich zwiazek i dac szanse Lidii do korzystania z sakramentow. Swiadkami byli ich opiekunowie Jangiboj, ktory ma kirgiskie pochodzenie i calkiem niedawno osiedlil sie w Angrenie i jego malzonka Gulnara.

Lida w ten sam dzien poznajomila mnie jeszcze z jedna para staruszkow z Barnaula przy czym w tej rodzinie tez byli przodkowie Polacy i spotanie wyszlo dosc sentymentalne. Byly wspomnienia i polskie koledy. Dostalem na droge smaczne pierozki z kapusta i koreanskie Kim-Czi.

 

3. Pozar na kuchni

 

Trzeciego stycznia noca dali nadmierna ilosc pradu (zwykle przybory pokazuja 80-150 Volt, i nie przywykly do duzych skokow chinski kocyk elektryczny sie zapalil. Dobrze, ze nie spalem. Po prostu drzemalem.

Tym niemniej zanim sie zorientowalem co sie dzieje, parafialna kuchnia gdzie ostatnio sypiam bo jest tu, podobnie jak w kaplicy „burzujka” i cieplej, byla pograzona w dymie i wietrzylem ponad godzine zanim smrod spalenizny zniknal.

 

4. Rosa Mystica

 

Z rana odwiedzilem parafianke, ktora od roku nie odwiedza kaplicy ale poniewaz jest ksiegowa i w przeszlosci duzo dobrego zrobila pomagajac memu poprzednikowi w sprawach papierkowych uznalem, ze nie ma powodu obrazac sie na nia i warto tam pojsc. Zreszta zaszadlem do niej na Nowy Rok, by wizyte zapowiedziec. Mieszka blisko dworca autobusowego wiec latwo do niej dotrzec w kazdy czas. Byla jeszcze przed obiadem krociutka koleda u przedziwnego parafianina, ktorego tato byl Uzbekiem a mama Ukrainka. Wyrosl on w okolicach Poltawy i mimo typowej uzbeckiej powierzchownosci ukrainski zna lepiej niz rosyjski czy uzbecki.

Przyznal sie tez publicznie (lubi opowiadac swoje sekrety), ze krewni jego taty po powrocie z Ukrainy urzadzili mu obrzezanie wedle muzulmanskiego obyczaju czym na cale zycie zrazili do starych uzbeckich zwyczajow i swiatopogladu. Za zone wzial europejke, ktora urodzila mu starszego syna i tragicznie zmarla. Jedna z wnuczek byla na koledzie i trzeba bylo duzej fabntazji by w tej malej blondynce dostrzec uzbeckie korzenie.

Zasiedzielismy sie. Zafascynowala mnie obecnosc w tym domu figurki Matki Bozej Rosa Mystica. Okazuje sie, ze ktos z krewnych podarowal ja jego drugiej zonie prawoslawnej na urodziny wiele lat temu, i ze trafila ona do tego domu w czasach, gdy gospodarz byl aktywnym czlonkiem wspolnoty baptystow. Na wszelkie uwagi ze strony skonsternowanych wspolbraci odpowiadal ze zniecierpliwieniem i zloscia. Doszlo do tego, ze dzis swoje przejscie na katolicyzm on wiaze z obecnoscia figurki w domu.

Tego dnia na sobotniej liturgii mimo niepogody bylo sporo osob.

Odmowilismy koronke w kaplicy. Przeprowadzilem tradycyjnie liturgie slowa.

Koledy spiewalismy na kuchni w trakcie picia herbaty. Nie siedzielismy zbyt dlugo, bo i tego dnia mialem wieczorem koledowac.Tym nie mniej za herbata podzielilem sie wspomnieniami z poprzednich koled co mialo miec pewien wplyw na przebieg kolejnego spotkania.

 

5. Kolejny slub

 

Pani Swietlana, niewysoka ale najmlodsza i najbardziej rezolutna parafianka wyliczyla, ze ze swym mezem jest juz 30 lat w zwiazku malzenskim. Jej maz Michal, czlowiek z poczuciem humoru podobnie jak Swietlana nie gardzi kielichem. Lubi duzo czytac i zaraz na wstepie probowal sie dowiedziec cos o hugenotach i Bartlomiejowej Nocy. Okazalo sie, ze lubi sluchac i cytowac piesni Wysockiego. Spotkanie choc zdawalo sie trudnym dalej poszlo jak z platka. Pani Swieta sama bez mojej inicjatywy poprosila o blogoslawienstwo koscielne a Michal nad wyraz emocjonalnie przezyl to zdarzenie. Obecna przy obrzedzie corka tez wyrazila pragnienie bym u niej przeprowadzil kolede i udzielil jej slubu.

We wszystkich trzech wypadkach mezowie do kaplicy nie chodza i choc na koledzie obiecali sie kiedys zjawic wiem z doswiadczenia, ze te objetnice rzadko sa wypelniane i kolejny rok czekania dla katoliczek z Angrena, ktore symbol wiary wypowiedzialy uroczyscie okolo 3 lat temu w Taskziencie, bylby po prostu naduzywaniem ich cierpliwosci. Ponadto jak dotad wszystkie niedzielne Msze sw. Odbywaly sie w stylu monologu. Komunie przyjmowal kaplan, wierni byli niemymi swiadkami misterium. Teraz droga do Eucharystii dla 3 parafianek stanela otworem. Przeszkod malzenskich w zadnym z 3 przypadkow nie bylo.

Snieg padal wielkimi platkami a tego wieczoru w drugim koncu miasta na kolede czekala jeszcze jedna para. Ci jedyni mlodzi katolicy znani mi jak dotad nie uczeszczaja do kosciola, bo roku. Byli pierwszymi katolikami, ktorzy po latach przerwy (od czasu ks. Swidnickiego) zglosili sie do kosciola w Taszkiencie  i po dlugich przygotowaniach przyjeli chrzest i slub koscielny a potem zapraszali do siebie kaplana ze Msza sw.

W trakcie koledy wyszlo na jaw, ze pani mloda od jakiegos czasu fascynuje sie charyzmatykami pentacostalnej tradycji. Nie wiem czy sie nie spoznilem tym nie mniej koleda wypadla dobrze i zdobylem zgode rodzicow na to by ich 9-letni chlopiec przygotowywal sie do 1-szej komunii sw.

 

6. Niedziela Trzech Kroli

 

Zwyczajem, ktory wprowadzono na Ukrainie postanowilem w niedziele skorzystac z tekstow na 6-tego stycznia i poswiecic krede, kadzidlo i wode. Wszystko sie od razu przydalo do poswiecenia kaplicy i calego domostwa. Sasza Niderkwell nasz stroz i totumfacki zaprosil mnie na kolede do swej czesci domu na kolejna sobote.

Zdaje sie, ze wiecej dokonac nie sposob w tak krotkim czasie na tak trudnej placowce.

Smutne bylo jednak to, ze po takim sporym wysilku, gdy w sobote wieczor wypadl spory snieg to po tak tryumfalnej koledzie do kapliczki przyszlo tylko 2 osoby i to akurat w momencie, gdy na ten termin naprosil sie do mnie z wizyta korespondent srodkowo-azjatyckiej katolickiej agencji prasowej UCAN.

 

7. Plany na przyszlosc

 

Nadchodzacy tydzien bede koledowal w Taszkiencie, bo od nowego roku otrzymalem jurysdykcje na obslugiwanie koreanskiej wspolnoty.

Grupa liczy 80 osob i sa wsrod nich przewaznie ludzie wyksztalceni. Obsluga firm typu Samsung, Dewoo, LGP. mamy az 1500 pracownikow z Seulu ale jak widac tylko 5% uczeszcza na katolickie nabozenstwa.

Jeszcze sie dobrze nie zaczelo ale juz moja dusze rozpiera radosc, bo to tak samo jakbym wrocil na Sachalin. Pan Bog "nierychliwy ale sprawiedliwy". Mam po 7 latach wokol siebie te same twarze i podobne zwyczaje, oczywiscie wysmienita kuchnia. Pozatym sa to ludzie niezwykle zdyscyplinowani i zyczliwi dla kaplanow. Owszem maja sklonnosci podobne jak Polacy. Lubia sie klocic i tworzyc frakcje nawet w malych grupach, byc moze jednak to ich stymuluje i czyni 10-ta w swiecie ekonomika. Walesie nie warto bylo budowac w Polsce drugiej Japonii, gdyby byl skromniejszy nauczylibysmy sie co nieco od Koreanczykow i zyli w dostatku.

Mam w tygodniu 3 lekcje uzbeckiego i 2 koreanskiego. Na pisanie bedzie mniej czasu niz dotad.

 

8. Wspomnienia – ciag dalszy

 

W ostatnia niedziele roku mialem jeszcze jedna radosc. Pisalem o tym w poprzednim swiatecznym liscie. Dzis chce dorzucic nowe szczegoly.

Ks. Biskup byl w odwiedzinach w Samarkandzie i w Bucharze u braci Franciszkanow nie zdazyl wiec tradycyjnie odwiedzic siostr w trakcie katechezy dla „dzieci ulicy” co zawsze czyni z radoscia. Dzieci posrod zabaw przed kolacja maja zwykle adoracje wiec naprosilem sie wrociwszy z Angrenu, by pomoc i zastapic Ekscelencje. Na krotkiej adoracji dzieci wyliczaly w modlitwie wszystkie swoje nieszczescia i „przestepstwa”, proszac Boga szczerze jak tylko dziecko potrafi, by sie te tragedie nie powtarzaly. Posrod pogodnych modlitw byla prosba pewnego chlopca by mogl rzadzic krajem jako Prezydent. W trakcie kolacji udalo mi sie z dzieciakami przerobic wielkanocna piosenke z refrenem DAJ MU: RECE, NOGI, SERCE, DUSZE FIU!!! Wstep brzmial CHRYSTUS ZMARTWYCHWSTAL – CHWALIMY GO a koncowka tak jak w oryginale ON ZAWSZE Z TOBA JEST!

Najpierw przerobilismy tekst na rosyjski potem na uzbecki co pomaga mi obecnie oswajac nowe slowa: Calosc brzmi Xristos tuhulde, unge iltijo qelamiz! UNGE BERAMYZ: QOL, OYOK, YUREK, MIYE, Udoymo Bizbilem.

Ku mej radosci dzieciom tekst sie spodobal i po uplywie tygodnia w trakcie koledy mialem rozmowe telefoniczna z siostrami, ktore bardzo prosily bym im podyktowal slowa bo dzieci beda spiewac tekst w ramach swojej jaselkowej scenki.

 

9. Jaselka w Taszkiencie

 

Dziennikarz, ktory wcale sie nie zdeprymowal mala frekwencja na niedzielnej Mszy sw., a raczej sprawial wrazenie urzeczonego misyjnym obrazkiem z pola bitwy, postanowil mi zafundowac przejazdzke z Angrenu do Taszkientu na taxi. Zwykle wracalem okolo godziny 15.00. Na ten raz bylem o 2 godziny szybciej i oboje moglismy obejrzc wystepy dzieciakow i ich spiewanie. W auli sw. Antoniego, procz dzieci ulicy wystepowala ze swymi jaselkami grupa dzieci z Towarzystwa Polskiego i aktorzy z parafii. Trudno ocenic, ktore z trzech przedstawien bylo najmocniejsze. Polskie dzieci wyraznie sie nameczyly studiujac dlugie partie w jezyku przodkow. Chwilami rezyser gubil sie w poszukiwaniu „playbacka” i wtedy bylo milo sie przekonac, ze dzieciarnia moze spiewac sama bez magnetofonu. W scence parafialnej urzekali aktorzy roznych ras. Narratorem w scence grupy siostr byla mala mulatka Gloria, Heroda i Pastuszka, ktory opowiadal mu o Jezusie graly dwie Rosjanki, zolnierzami i statystami byly uzbeckie dzieciaki w tym wspomniany prezydent Nadzav z pochodzenia Tadzyk a w scence parafialnej grala starsza siostra narratorki, aniolem byla Koreanka Natasza, Herodem inny Koreanczyk, Matka Boza byla Ormianka, babcia Rosjanka a wnuczek, ktoremu babcia opowiadala historie Jezusa na cwierc Polak, cwierc Azer i cwierc Rosjanin. Pastuszka gral tez jego brat.

To tyle nowosci z ostatniej chwili.

Pozdrawiam z okazji nadchodzacych Trzech Kroli, ktorych niestety nie dane Polakom swietowac w domu. Mowie niestety, bo ktos zapomnial, ze dajac wolne w tym czasie zrobilby tez gest w strone Prawoslawnych. Mieliby mozliwosc przezyc godnie wigilie.

 

x. Jarek – Taszkient

 

A propos. Przy pierwszym spotkaniu Koreanczycy dopytywali sie kiedy mam imieniny. Pierwszy raz w zyciu moglem im dac dokladna odpowiedz. Bedzie to tez niespodzianka dla ciebie. 5 lat temu w Kijowie Prawoslawni wpisali z 1000-letnim spoznieniem do katalogu swietych Jaroslawa Madrego. Rok pozniej zrobili to tez w Moskwie wiec sadze, ze wkrotce to sie rozszerzy i na kosciol katolicki, bo mamy pewne ekumeniczne aspiracje i juz dawno pomiescilismy tam krewniakow Jaroslawa prababke Olge, ojca Wlodzimierza i braci Borysa i Gleba. Czczeni sa glownie przez greko-katolikow ale to niczego nie zmienia. MOZNA SWIETOWAC! Data jest przedziwna 4-ty marca. Razem z Kazimierzem. RD "holly%20land.doc" \f

Losowe / Random

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com