Wedrowki po miescie

 

NOWY TASZKIENT

 

Pierwszego wrzesnia Uzbekistan swietowal 18-lecie niepodleglosci.

Polaczono te uroczystosci z jubileuszem 2200 lecia miasta Taszkientu. Pierwsza data jest znana i wiekkszosc Republik post-sowieckich swietuje swe pelnolecie wlasnie w tym czasie, nikogo nie dziwi, ze wolnosc od moskiewskich wplywow jest powodem do radosci i refleksji. Niedawno przylapalem sie na mysli, ze ta wolnosc jest dokladnie tak samo chrupka jak nasza w okresie miedzywojennym.

Dla Ukrainy, Gruzji czy Uzbekistanu obecny jubileusz jest ja dajmy na to rok 1936 dla Polski. Czy Moskwa pozwoli swym dawnym satelitom przetrwac dluzej niz II Rzeczypospolitej? Niezle pytanie dla sowietologow. Mam pewne uzasadnione obawy. Tak przypadkowo, Niepodleglosc Uzbekistanu swietowana jest w ten sam dzien kiedy Polska ze smutkiem wspomina 70-ta rocznice napasci Sowietow, gdy ojczyzna nasza miala zaledwie 21 lat niepodleglosci...

W miedzyczasie mielismy hucznie sprawowana w Rosji rocznice napasci na Niepodlegla Gruzje i aneksji duzej czesci jej terytorium. Od tej pory zadna post sowiecka republika majaca wspolne granice z Rosja nie moze sie czuc spokojna.

Ten drugi jubileusz wiele osob osmiesza, bo doslownie 10 lat temu swietowano 2040-ty jubileusz. Skad wiec te dodatkowe 150 lat. Ja sam nie potrafie mieszkajac tutaj dac na to pytanie odpowiedzi.

 

W domu u siostr

 

Moj nauczyciel uzbeckiego mial przyjechac z rana do siostr Matki Teresy. Mialem go przedtawic przelozonej s. Tereni, bowiem jest zapotrzebowanie na nauke jezyka rowniez w gronie siostr. Odprawilem poranna liturgie, wypilem kawe i cierpliwie czekalem na nauczyciela. Zadzwonil mi, ze sie spoznia, bo na „punkcie kontrolnym” na granicy miasta wszystkie samochody sa kontrolowane i kolejka do Taszkientu jest ogromna. Tu zaznacze, ze nauczyciel dojezdza z sasiadujacej z Taszkientem wioski. Jest to rozgarniety 25-letni chlopak. Ma na imie Saken. Chudziutki jak szkielecik w przeciwienstwie do malzonki, ktora jest pielegniarka, z pochodzenia kazaszka i z wygladu pulpecik. Niezwykle ambitny i bardzo biedny. Pisalem juz o nim, ze latem starszy brat alkoholik w przeddzien narodzin pierwszego syna probowal wygnac Sakena i z ciezarna zona na ulice. To, ze zalatwilem mu korepetycje u siostr to forma pomocy. Byl zadowolony i bardzo wdzieczny.

Siostrom sie nie spieszylo, wlasnie zaczynalo sie „sniadanie” a wlasciwie obiad dla biednych. Przyszlo troje wolontariuszy z taszkienckiej parafii wiec i mnie wziela ochota, by nie siedziec bez pracy. Pomagalem skrobac ziemniaki, roznosic makaron z sosem na duzych cynkowanych miskach, potem mialem na prosbe siostr krotka katecheza i nareszcie zabralem sie z siostrami za mycie naczyn w chlorowanej wodzie. Wszystko bylo na tyle mile i spontaniczne.

 

Bezdomni

 

Bezdomni przyjeli moja obecnosc tak naturalnie, ze przelozona niewiele myslac zaproponowala, bym wzial dyzur na kuchni w kazda srode i zeby w ramach dyzuru kazdy raz wyglaszac krotkie katechezy biblijne. Zapytala biednych co oni na to, potwierdzili ze chca. Wsrod personazy rzucil mi sie w oczy Denis. Czterdziestolatek z wygladu lat 60. Nieposluszny gosc i bardzo kaprysny. Jest chory na AIDS i potrzebuje ciaglej opieki. Tym razem potrzebowal jakiegos zastrzyku i siostry poslusznie wezwaly pogotowie. Inny czlowiek, ktory przykul moja uwage to wysoki przystojny gosc na wozku inwalidzkim, ktory stracil wladze w nogach na skutek bojki po pijanemu. Moj rowiesnik a zycie dla niego jakby sie skonczylo, domyslam sie, ze tez nie ma domu jak Denis i wiekszosc osob odwiedzajacych dom siostr. Przychodzi tutaj razem z malzonka. Siostry przedstawily mi jeszcze jedna pare w moim wieku. Zabiedzeni ale czysto ubrani, ponoc mieszkaja po sasiedzku we wnece pomiedzy dwoma garazami bez elektrycznosci i toalety. Madre myslace twarze. Kobieta w ciazy, na szyi i na czole dwa liszaje od przeziebienia. Wspominali anormalna zime sprzed 2 lat, gdy bylo po 30 stopni mrozu i nie wystarczala temperatura ich wlasnych cial, by sie noca ogrzac. Niesamowite jest, ze ludzie tego typu maja chec sluchac Pismo sw. i katechezy. Gdy zakonczylem jeszcze pol godziny zadreczali mnie pytaniami. Myslacy, prawdziwie myslacy ludzie...Tymczasem nadszedl Saken. Jak zwykle snieznobiala koszulka i krawacik, przystojny mlody pan o sniadej cerze i azjatyckich waskich oczach, waski, plaski nos.

Wypilismy wspolnie kawe. Utalilismy termin spotkan i cene. Co ciekawe on proponowal uczyc siostry za pol ceny, ktora place ja. Motywowal to prosba, ze chce od siostr nauczyc sie angielskiego, wiec korzysc obopolna. Bylem swiadkiem niezwyklej sceny, kiedy to siostry targowaly sie z nim o to, ze chca zaplacic wiecej!!!

 

Buyuk Ipak Yoli

 

Jedno z najbardziej znanych miejsc w Taszkiencie Metro Gorki – oficjalnie Buyuk Ipak Yoli (ulica Jedwabnego Szlaku) w poludniowej czesci miasta. Kupilem sobie i Sakenowi swiatecznego loda i poszlismy pieszo dwa przystanki na Metro, by odwiedzic Park „Milliy Bog”(Narodowy Park) obok Palacu Przyjazni Narodow i Plac Niepodleglosci(Mustaqiliq).

Metro Taszkienckie ma ten sam zapach co w Moskwie i w Kijowie. Moze to sa smary jakimi polewane sa tory, moze tak dziala wentylacja gleboko pod ziemia. Sowieckie metra mialy charakter i funkcje bunkrow i kopane byly bardzo gleboko.

Na kazdym przystanku metro patroluje kilku milicjantow i jak sie domyslam dubluja ich funkcjonariusze w cywilu, zwlaszcza w takie dni, gdy opozycja sieje plotki i pogrozki, ze bedzie strzelanina i wybuchy.

 

Milliy Bog’

 

Jechalismyw polnocno zachodni koniec miasta. Znalem park wokol palacu z filmu video jaki mi Saken pokazywal wiosna. Tam wlasnie sfilmowali sceny slubne jak przystalo. W centrum parku pomnik najwiekszego uzbeckiego poety Alishera Navoyi. Tlum byl ogromny. Ludzie przyjechali do Taszkientu zewszad, rowniez z za granicy. Przy kazdej furtce kontrole. Najczesciej w lapy milicji wpadali drobni sprzedawcy, ktorzy na malych taboretkach wykladali swoj drobny towar.

Na przestrzeni miedzy Palacem Narodow i Pomnikiem duzy budynek Parlamentu (Olliy Mejlis) w stylu meczetu z wieloma wysokimi stylizowanumi kolumnnami podtrzymujacymi daszek. Wokol Mejlizu staw z czysta blekitna woda po ktorej plywaja lodki i na zwezeniach kreca sie wiatraczki z dzbankami jakby napedzajac niewidzialny mlyn, typowa dekoracja w takich miejscach.

Na placu przed Palacem Przyjazni Narodow pewna dziewczyna zachecala przypadkowych widzow do tanca. Spiewala chorezmijskie motywy, niektorzy obcokrajowcy ja fotografowali, niektore kobiety w narodowych strojach rzeczywiscie zaczynaly plasac.

Plac pusty jedyna dekoracja placu to nie zapelniona woda fontanna, na ktorej miejscu wedle slow Sakena w czasach sowieckich stal pomnik pewnej staruszki Rosjanki otoczonej dziecmi-sierotami wojennymi, ktore ona wziela na wychowanie. Mily symbol pomyslalem sobie, czy warto to bylo zastepowac fontanna? Tym niemniej Uzbecy swa Niepodleglosc wyrazaja bezkompromisowo. Starych rosyjskich nazw ulic prawie nie uswiadczysz, choc ludzie lubia nazywac rzeczy po staremu i taksowkarzom latwiej zrozumiec dokad jechac, gdy sie mowi wlasnie stara nazwe ulicy. Nowe sa zmieniane przez 18 lat po kilkakroc i ludzie sie gubia w tych nowych terminach, ja rowniez.

 

Mustaqiliq

 

Plac Lenina tak dawniej nazywal sie dzisiejszy Mustaqiliq byl jeszcze ludniejszy niz Milliy Bog’. Dziwilo mnie to, bo wygladalo na to ze ludzie ignoruja pogrozki terrorystow i zbieraja sie ludnie w najbardziej niebezpiecznym miejscu.

Od pomnika Lenina pozostal tylko postument wysoki na ktorym umieszczono „Globuz Uzbekistanu”, czyli kule ziemska z wielka mapa kraju. Ponuizej na tle postumentu siedzi sobie „Matka Uzbeczka”,  jeden z typowych symboli nowego Uzbekistanu. Ktos niewtajemniczony moglby pomyslec, ze to Madonna. Skad taka milosc do takiej sceny macierzynstwa w kulturze, ktora stawia kobiety na drugim planie trudno mi zgadnac, tym niemniej faktem jest, ze Uzbecy lubia dzieci i ich rodziny sa duze wiec w jakims sensie „kult Matki” jest rzecza naturalna.

Wokol pomnika liczne fontanny a wglebi Palac Prezydencki i nizsza Izba Parlamentu. Wejscie na plac otwiera azurowa arkada z trojka srebrnych bocianow polaczonych w piruecie koncowkami skrzydel. Podobno bociany to swiete ptaki dla Uzbekow.

W okolicy stary dom rodziny Romanowych przycmiony nowymi budowlami Galerii Sztuki Wspolczenej, kilkoma biurowcami i mnostwem niewysokich biurowcow wzdluz dawnego Broadwayu, ktory sie ciagnie w strone pomnika Tamerlana.

Jaki tam stal pomnik wczesniej trudno mi powiedziec. Ze starych pomnikow obecnie w Taszkiencie zachowal sie tylko pomnik Wielkiego Trzesienia 1966 roku i Pomnik Puszkina, nawet metro jego imienia nie zostalo przemianowane. Bez zmian pozostala tez ulica Ciolkowskiego.

Na Broadwayu wczesniej staly setki kioskow i mnostwo turystow i nieformalnej mlodziezy lubilo tutaj sie spotykac. Teraz jest tu znacznie mniejszy ruch, bo Nowy Uzbekistan wzial pod kontrole rowniez i to miejsce. Deptak laczacy Mustaqiliq z pomnikiem Tamerlana ponoc zwrocil uwage obecnego Prezydenta, gdy ten spontanicznie bez uprzedzenia postanowil powedrowac sobie i odwiedzic sklepy. Uznal, ze w centrum miasta jest zbyt wielki balagan i od tej pory sa tu ciagle patrole i rajdy milicji.

Dalej idac w strone kosciola mamy dwa stare rosyjskie budynki. W jednym studiuja dziennikarstwo w drugim Prawo dzieci z najbogatszych rodzin. Dalej dwa kuranty, Hotel Uzbekistan i reka podac, jena dzielnica dzieli nad od kosciola. Tak planowalismy isc, tymczasem naprzeciw hotelu w przeciagu pol roku powstala ogromna Sala Konferencyjna, dla upamietnienia 2200-lecia. Pracowali tu robotnicy z Niemiec z Turcji i nawet z Polski. Ponoc konkurs na budowe wygral kuzyn Premiera. Owszem wiekszosc informacji jaka tu cytuje to sa plotki, ale jak w czasach PRL-u tutaj w ofiacjalnej prasie niczego sie nie dowiesz. Miedzy innymi nie udalo mi sie dowiedziec jaki fakt z historii, jaka osobistosc lub zdarzenie posluzyly za okreslenie daty narodzin Taszkientu. Jedyne co mi sie obilo o uszy to „znaleziska archeologiczne”. Mam wrazenie, ze korzystajac z takiej metodyki w Warszawie lub Krakowie mozna swietowac 5000-lecie, bo jakies slady osadnictwa z tamtej epoki niewatpliwie sa.Warto Polakom sie pouczyc.

 

Won

 

Patrzac jak tlumy wala na jakis uroczysty koncert, rozmarzylismy sie z Sakienem, ze nam tez pozwola wejsc do srodka. Tak nam sie zdawalo z okolic pomnika Tamerlana. Gdysmy umordowani calodniowa wedrowka przysiedli na parkanie Hotelu milicjanci podeszli i poprosili bysmy poszli w kierunku wschodnim choc nam trzeba bylo isc na poludnie. Okazuje sie, ze dla bezpieczenstwa „wysokich gosci”, po ulicy na ktorej jest sala konferencyjna zwyklym smiertelnikom wedrowac nie wolno. Aby dotrzec do kosciola trzeba bylo zrobic dodatkowy kilometr. No coz, nie pierwszy raz. Ostatnio taka ilosc milicji widzialem w Astanie, gdy miasto odwiedzal Jan Pawel II.

Podobno obecnie rozwazany jest plan odwiedzin Benedykta 16 w Wietnamie i ze po drodze moglby zrobic krotki przystanek w Karagandzie, gdzie bedzie poswiecana nowa katedra. Kazachstan ma duzo wiekszy sentyment do katolikow niz Uzbekistan, ale poniewaz te dwie bratnie Republiki konkuruja po cichu w wielu dziedzinach mam w sercu takie marzenie i pomysl, „a czemu by Ojcu Swietemu” nie odwiedzic to piekne miejsce w samym sercu Taszkientu. Moze taka osobistosc wpuszczonoby do Sali Konferencyjnej dla uczczenia 2200 lecia.

Rzym prawda troszke starszy, ale to tylko plus.

Nasza Taszkiencka Katedra nie gorsza od Karagandzkiej.

Zapewniam.

Sa dobre warunki i okolicznosci na przyjecie dostojnego goscia...

W 2001 roku jakos nikt nie wierzyl, ze procz Astany uda sie Ojca Swietego zaprosic gdzies jeszcze, byl na to zbyt chory, a ponadto to byl przelom. Po przetartym szlaku chodzic latwiej.

Co sie nie udalo 8 lat temu moze sie udac obecnie.

Prosze w tej sprawie o modlitwe.

 

21 wrzesnia 2009 – ks. Jarek Wisniewski - Taszkient

Losowe / Random

JSN Epic template designed by JoomlaShine.com